Kto jest online

71 gości on-line.






Mini statystyki



Wsparcie


Obrona Terytorialna






Jak uratować polskie wojsko

Czy Tomasz Siemoniak poważnie potraktuje swoje zadanie, nawet wbrew woli premiera i wbrew jego polityce propagandowej osłony własnych zaniechań? – zastanawia się ekspert w dziedzinie wojskowości.

Po nieudanych rządach Bogdana Klicha nowy minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak wzbudza w środowisku wojskowym nadzieje na pozytywne zmiany oraz daje szansę na odbudowę bezpieczeństwa militarnego Polski. Poważną przeszkodą w ich spełnieniu może być jednak fakt, że brakuje mu niezbędnej wiedzy i doświadczenia w zakresie funkcjonowania systemu obronnego państwa oraz sił zbrojnych.

Praktyka życiowa i zdrowy rozsądek nakazują uczyć się na cudzych błędach. Warto więc przekazać nowemu ministrowi kilka rad, tak aby dla naszego wspólnego dobra ustrzec go przed złymi decyzjami, jakie podejmował jego poprzednik na tym samym stanowisku.

Doraźne cele propagandowe

Największym błędem ministra Bogdana Klicha było podporządkowanie spraw bezpieczeństwa militarnego Polski prowadzonej przez premiera Donalda Tuska polityce przykrywania braku reform propagandą. To, co w przypadku innych ministerstw mogło być tolerowane, w przypadku MON było niedopuszczalne ze względu na bezpieczeństwo państwa. Błąd ten został jeszcze spotęgowany poprzez dobór nieodpowiednich doradców. Bezkrytyczne wsparcie, jakiego ludzie ci udzielali działaniom ministra, utwierdzało go tylko w błędnym przekonaniu o zasadności podejmowanych działań.

Kolejnym skutkiem polityki propagandy była pośpieszna i nieprzygotowana profesjonalizacja sił zbrojnych. W normalnych warunkach proces ten powinien trwać kilkanaście lat. I takie plany zostały opracowane przez poprzedniego ministra. Jednak w imię doraźnych korzyści wizerunkowych oraz zyskania poparcia młodzieży, lekceważąc konstytucję oraz położenie geopolityczne Polski, dokonano pośpiesznej i nieprzygotowanej profesjonalizacji, pozbawiając nasze państwo, na dzień dzisiejszy, zdolności do obrony własnego terytorium.

Podporządkowanie spraw bezpieczeństwa militarnego kraju doraźnym celom propagandowym spowodowało również nadmierną rozbudowę zdolności ekspedycyjnych sił zbrojnych, czyli wysyłania naszych wojsk na zagraniczne misje, przy jednoczesnym całkowitym lekceważeniu budowy ich zdolności do obrony terytorium kraju. Wypowiadane często przez ministra Klicha zapewnienia, że żołnierze szkoleni do prowadzenia działań patrolowych na pustyni będą równie dobrze przygotowani do prowadzenia działań obronnych na terytorium kraju, świadczy o jego indolencji w sprawach typowo wojskowych oraz potwierdza tezę o złym doborze doradców.

Kolejnym ważnym problemem naszych sił zbrojnych jest szerzący się wśród żołnierzy konformizm i nepotyzm oraz postępująca erozja patriotyzmu. Jednak minister Bogdan Klich nie dostrzegał tego problemu i cały proces profesjonalizacji ograniczył do formalnego uzawodowienia struktur oraz zakupów nowoczesnego uzbrojenia, pomijając całkowicie sferę wartości. Profesjonalizm w wojsku to przede wszystkim codzienna służba wyrażająca się w postawie pełnej osobistej dojrzałości i odpowiedzialności za swoje czyny oraz głębokiej trosce o bezpieczeństwo państwa. Dopiero później - wyszkolenie i uzbrojenie.

Skoncentrowanie się przez byłego ministra, ze względów propagandowych, na problemach sił zbrojnych spowodowało z kolei zaniedbanie przeprowadzenia niezbędnych zmian w funkcjonowaniu systemu obronnego państwa, a więc tego działu administracji, za który minister obrony ponosi odpowiedzialność i co powinno być jego najważniejszym zadaniem. W trakcie swojego urzędowania minister Klich najpierw przerwał zapoczątkowaną przez swojego poprzednika kodyfikację prawa obronnego, potem prace wznowił, jednak pod koniec kadencji ponownie je zawiesił, co w efekcie spowodowało, że system obronny RP nadal funkcjonuje na podstawie pochodzącej z 1967 roku ustawy o powszechnym obowiązku obrony.

Wartości moralne i patriotyczne

Aby jednak nie być posądzonym o malkontenctwo, warto również przedstawić propozycję niezbędnych zmian w zakresie funkcjonowania systemu obronnego Polski oraz jej sił zbrojnych. Jest to lista działań, jakie nowy minister obrony narodowej powinien podjąć w najbliższym czasie, jeżeli naprawdę chce odbudować bezpieczeństwo militarne naszego państwa.

Przede wszystkim należy zweryfikować dotychczasową doktrynę obronną Polski. Najważniejszym czynnikiem wpływającym na kształt doktryny wojennej każdego kraju jest jego sytuacja geopolityczna. Dlatego wszelkie zamiany w obszarze sił zbrojnych należy rozpocząć od realnej i obiektywnej oceny sytuacji, w jakiej znajduje się nasz kraj. Niestety, w przypadku Polski sytuacja ta od kilku już lat zmienia się coraz bardziej na niekorzyść, szczególnie od czasu wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 r. W tych okolicznościach niezbędne jest poszukiwanie nowego sposobu obrony Polski (nowej doktryny obronnej), ponieważ wszystko wskazuje na to, że dotychczasowa doktryna oparta na solidarności sojuszniczej staje się coraz bardziej nieaktualna, a jej dalsze funkcjonowanie w obecnym kształcie może nas tylko narazić na poważne niebezpieczeństwo.

Trzeba także odbudować system obronny Polski oraz świadomość obronną Polaków. Siły zbrojne są najważniejszym elementem systemu obronnego każdego państwa, ale jednak – tylko jednym z elementów. Dlatego wszelkie zmiany w siłach zbrojnych muszą być poprzedzone i skoordynowane z gruntowną przebudową całego systemu obronnego. Nie wolno również zapominać o kształtowaniu w społeczeństwie (w tym szczególnie wśród młodzieży) postaw patriotycznych i poczucia odpowiedzialności za bezpieczeństwo własnego kraju. Aby to osiągnąć, trzeba koniecznie przeciwstawić się rozwijającej się obecnie w Polsce coraz śmielej doktrynie relatywizmu moralnego, która niszczy w społeczeństwie wartości patriotyczne i narodowe, niezbędne do sprawnego funkcjonowania zarówno sił zbrojnych, jak i systemu obronnego.

Powinniśmy zmienić model sił zbrojnych z ekspedycyjnego na obronny. Nadmierne i przekraczające nasze aktualne możliwości zaangażowanie w misjach zagranicznych spowodowało marginalizację i upadek naszych zdolności do obrony terytorium kraju. Podtrzymując oczywiście udział w misjach, trzeba jednak koniecznie przywrócić właściwe proporcje pomiędzy wsparciem sojuszników a obroną własnego kraju. Nasi sojusznicy pomogą nam, jeśli będą nas cenili i szanowali za naszą własną siłę i gotowość do obrony. Państwu dysponującemu słabą i źle przygotowaną armią nikt nie pomoże.

Należy zbudować nowy system doboru i selekcji kadr. W siłach zbrojnych, jak w każdej organizacji, istnieje wiele obszarów funkcjonalnych, np. szkolenie czy logistyka. Jednak najważniejszym z nich, ale do tej pory najbardziej zaniedbanym, jest obszar zarządzania kadrami. Jeżeli jakiekolwiek zmiany w siłach zbrojnych mają się powieść, trzeba zacząć od gruntownej przebudowy, właściwie budowy od nowa, systemu doboru i selekcji kadr. Obecny system od lat konserwuje stare postkomunistyczne układy, jest źródłem korupcji i nepotyzmu oraz marnotrawstwa najważniejszego zasobu każdej organizacji – potencjału ludzkiego.

Wreszcie trzeba odbudować wartości moralne i patriotyczne w siłach zbrojnych. Największą słabością naszych sił zbrojnych nie jest wcale przestarzałe uzbrojenie czy sprzęt, ale upadek wartości. Wszelkie zmiany muszą na pierwszym miejscu uwzględniać odbudowę ich wśród żołnierzy, w tym szczególnie patriotyzmu. Naśladując słowa Jana Pawła II, że nie ma demokracji bez wartości, można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że nie ma sił zbrojnych bez wartości, i co za tym idzie – nie ma bezpieczeństwa narodowego bez wartości.

Dać ministrowi szansę

Po ponad 20 latach budowy niepodległego państwa polskiego widać coraz wyraźniej, że największym zagrożeniem dla jego bytu nie są terroryści, talibowie czy nawet Rosja, ale niekompetencja naszej elity politycznej i wojskowej. Minister Bogdan Klich, pomimo prawdopodobnie szczerych chęci, podjął się niewykonalnego zadania: przeprowadzenia podporządkowanej propagandzie profesjonalizacji sił zbrojnych w państwie uczestniczącym w konflikcie zbrojnym. Co skończyło się tak, jak skończyć się musiało.

Nowy minister ma okazję ustrzec się błędów poprzednika i myślę, że warto dać mu szansę. Wybór generała Waldemara Skrzypczaka na doradcę jest dobrym sygnałem, wiele jednak zależy od tego, czy Tomasz Siemoniak zgodzi się być malowanym ministrem wykonującym posłusznie polecenia premiera, czy też poważnie i odpowiedzialnie potraktuje swoje zadanie, być może często wbrew woli premiera i wbrew jego polityce propagandowej osłony własnych zaniechań. Ministerstwo Obrony Narodowej to nie Ministerstwo Sportu, tu idzie o bezpieczeństwo nas wszystkich.

Grzegorz Kwaśniak