Kto jest online

49 gości on-line.






Mini statystyki



Wsparcie


Obrona Terytorialna






"Obrona Narodowa - to do mnie przemawia" - wywiad gen. Waldemara Skrzypczaka dla portalu ObronaNarodowa.pl

Grzegorz Matyasik - portal ObronaNarodowa.pl:
Panie Generale, kilka lat temu (w 2004 r.) gen. Polko w wywiadzie rzeka na pytanie o największą bolączkę naszej armii, odpowiedział: brak polskiej polityki obronnej, a w szczególności jasnej, jednoznacznej odpowiedzi na pytanie jakim celom ma być podporządkowany rozwój naszych sił zbrojnych (...). Wojsko Polskie nie powinno w pierwszej kolejności dążyć do spełniania sojuszniczych wymagań, ale do zapewnienia bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej (...). W aktualnych dokumentach nie potrafię odnaleźć doktryny obronnej, która wskazywałaby na zadania i strategię ich realizacji przez nasze Siły Zbrojne (...). Czy można zgodzić się z tą opinią, czy jednak coś się zmieniło przez ten okres?


1.jpgGen. Waldemar Skrzypczak:
Zgodzić się trzeba na pewno co do jednego, że nadal nie określono znaczenia naszych Sił Zbrojnych w kontekście ich rozwoju. O ile mówi się o tym, że Siły Zbrojne RP mają wypełniać zobowiązania sojusznicze i bronić Ojczyzny - to jest jasno zdefiniowane, natomiast absolutnie nic nie ma na temat rozwoju Sił Zbrojnych. Od kilku lat, a teraz w szczególności, następuje głęboka redukcja polskich Sił Zbrojnych pod pozorem reformy. Ta rzekoma reforma nie ma nic wspólnego z rozwojem Sił Zbrojnych, wręcz przeciwnie - redukuje i rozbija potencjał bojowy polskich Sił Zbrojnych. Można mieć najlepsze strategie i doktryny na papierze, ale jeśli nie ma wojska to pytanie dla kogo mają być te strategie i doktryny? Jestem za tym oczywiście, że mamy być gotowi do wypełniania zobowiązań sojuszniczych, ale przede wszystkim mamy być gotowi do obrony Ojczyzny i wojsko ma być tak zbudowane, aby mogło tą misję w czasie "W" wypełnić, a na dzień dzisiejszy niestety wojsko nie jest tak zbudowane.

GM: Ostatnimi czasy bardzo popularny stał się pogląd, że mała, sprawna armia zawodowa, czyli de facto komponent operacyjny jest w stanie doskonale poradzić sobie ze współczesnymi wyzwaniami w sferze bezpieczeństwa, spełniając wynikające z Konstytucji zadanie obrony RP, oczywiście przy założenie (ekspertów z MON) że do 2030 r. nie grozi nam żaden większy konflikt konwencjonalny. Jak Pan Generał się odniesie do tej opinii?

Gen. Skrzypczak:
Myślę, że należy oceniać, iż w najbliższej perspektywie nie grozi nam większy konflikt konwencjonalny, ale to wcale nie zwalnia nas od tego abyśmy utrzymywali armię, która byłaby zdolna w przyszłości lub w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa wypełnić swoją misję. Mówienie o tym, że jakikolwiek konflikt może zaistnieć dopiero w 2030 r. i do tego czasu armia jest niepotrzebna to jest bardzo krótkowzroczne, ponieważ aby ta armia była zdolna do działania w 2030 r. to musi już teraz się szkolić i szykować pokolenia żołnierzy, wojowników. Więc to jest jakaś demagogia, która nie służy wcale sprawie bezpieczeństwa państwa. Analitykom, którzy twierdzą, iż taki komponent wystarczy do wypełnienia misji obrony Ojczyzny odpowiem, że w historii byli tacy, którzy mieli małe armie lub znacznie je redukowali i kiedy w końcu dochodziło do poważnego zagrożenia zwracali się do najemników. Czy my też mamy sięgnąć po najemników?

GM: Nie najlepsza sytuacja w polskiej polityce obronnej osiągnęła dno podczas kadencji Ministra Klicha. Media i niezależni eksperci dużo piszą na temat jak bardzo jest źle i chyba każdy, kto interesują się tematyką obronności to widzi, ale moje pytanie zmierza do tego jakie należałoby podjąć działania naprawcze? Czy mógłby Pan Generał w kilku punktach określić ramy takiego programu naprawczego dla Sił Zbrojnych RP?

Gen. Skrzypczak:
Pierwszy punkt to zbudowanie armii etatu "W", który musi wynikać z planu użycia SZ w ramach: po pierwsze obrony Polski, po drugie ze zobowiązań sojuszniczych. A z tego etatu powinien być zbudowany etat "P", tzn. - ilu powinno być żołnierzy i jakich w czasie pokoju. Ale etat "P" musi spełniać jedno zasadnicze kryterium, mianowicie rozwiniecie wojsk z etatu "P" do etatu "W" musi zapewnić w szybkim tempie osiągnięcie pełnej sprawności wojsk do realizacji działań, czyli trzeba utrzymać w tym etacie "P" taki potencjał wyszkolonych wojsk, które będą w stanie szybko wchłonąć rezerwy i wyjść w pole. A te rezerwy muszą być dobrze wyszkolone i to jest drugi punkt. Kiedy określimy etat "W" i etat "P" i będziemy posiadać wyszkolone rezerwy, trzecim punktem będzie określenie rozwoju Sił Zbrojnych w aspekcie modernizacji technicznej, czyli jakie wyposażenie i uzbrojenie powinno wojsko posiadać aby być zdolnym do wypełnienia misji obrony Ojczyzny. Czwarty punkt to stworzenie bardzo dobrego i elastycznego systemu szkolenia, który pozwoli utrzymywać sprawność armii. Punkt piąty to gromadzenie zasobów rezerw osobowych, które odpowiednio wyszkolone będą w stanie stanąć do misji obrony Ojczyzny, bo nie ma rezerw osobowych na dzień dzisiejszy. Narodowe Siły Rezerwowe nie stanowią zasobów rezerwy, stricte rezerwy, w rozumieniu żołnierzy rezerwy. NSR to tylko uzupełnienie wojsk operacyjnych, ale nie zgodne z potrzebami w zakresie wysoko wykwalifikowanych specjalistów. I jako punkt następny dodałbym nabór ochotniczy. Jest wiele osób które chętnie do wojska przyjdą, dla przygody, dla sprawdzenia się, z pobudek patriotycznych czy tradycji rodzinnych - niekoniecznie muszą w tym wojsku pozostać na stałe, ale taką możliwość należałoby im stworzyć. Jestem przekonany, że tysiące młodych ludzi do wojska chętnie by poszło, trzeba stworzyć im furtkę - nie taką jak NSR - oczywiście trzeba mieć wizję i koncepcję.

GM: Zatrzymajmy się na chwile przy problemie modernizacji technicznej Sił Zbrojnych. MON wstrzymało projekt modernizacji BWP-1 i pytanie co dalej z tymi wozami, czy powinniśmy je całkowicie wycofać, czy potrzebny jest nam wóz gąsienicowy, czy może powinniśmy pójść w kierunku nowej platformy "Anders", o której jest ostatnio głośno?

2.jpgGen. Skrzypczak:
Generalnie BWP kończą się resursy, czyli po trzech latach powinny zostać wycofane, nawiasem mówiąc BWP jako platforma jest doskonałym wozem i przekonałem się o tym wielokrotnie. Natomiast ta platforma była nosicielem słabego uzbrojenia - np. armaty Grom, która jest kiepska - a wszystkie próby, aby zmienić ten system uzbrojenia spełzły na niczym. Pojawił się projekt polskiego lekkiego pojazdu bojowego - uniwersalnej platformy, którą nazwano ?Andersem?. Jest to pomysł jeszcze mój - mając świadomość, że park radziecki w końcu kiedyś wyjdzie i zakładając, że od roku 2015 zaczynają wchodzić powoli czołgi lekkie - moja koncepcja była taka, aby ta platforma bojowa była uniwersalna, żeby była nosicielem zarówno armaty 120 mm, jaki i żeby była nosicielem każdego innego uzbrojenia - np. na bazie tej platformy można byłoby stworzyć nowy wóz bojowy piechoty. "Anders" jest dobrą platformą, ale na pewno nie jest to tej klasy platforma jaką swojego czasu była platforma BWP - który był bardzo lekki (13 ton) no i pływał. Natomiast platforma "Anders" też pewnie by pływała, ale należałoby ją do tego dostosować. Pytanie jest takie: czy ona ma zastąpić BWP-a? Myślę, że tak, że może zastąpić BWP-a, bo mamy ROSOMAKI, które łączą cechy ciężkiego wozu bojowego, przeciwminowego z BWP-em.

GM: Jeśli jesteśmy przy ROSOMAKACH mam jedno pytanie. Gdy w roku 2008 odbywałem szkolenie rezerwy na WSO we Wrocławiu, pytałem wykładowców jaka jest taktyka użycia KTO Rosomak na współczesnym polu walki, bo przecież KTO to nie BWP, nie może nacierać czy bronić się w jednej linii ze spieszoną piechotą. Orientuje się Pan Generał czy w końcu opracowano taktykę użycia tych wozów (poza rzecz jasna działaniami na misjach)?

Gen. Skrzypczak:
Nie, to powinno być określone w regulaminie walki: kompania - batalion, to powinna opracować uczelnia wojskowa. Szkoła oficerska wspólnie z jednostkami wojskowymi powinna opracować taki podręcznik, który byłby podręcznikiem dla dowódców plutonów, kompanii, batalionów i brygad o sposobie użycia KTO w walce i powinno się przeprowadzić w oparciu o ten regulamin walki ćwiczenia doświadczalne w zakresie czy te przyjęte uwarunkowania sprawdzają się w praktyce - w działaniach w polu. Po tych ćwiczeniach regulamin może wejść w życie.

GM: Ale wóz wszedł do jednostek w roku 2004 a teraz mamy rok 2011...

Gen. Skrzypczak:
Można powiedzieć tak, generalnie te instytucje, które zajmowały się kreowaniem dokumentów związanych z wprowadzeniem wozu tego nie robiły, nie było woli i nadal nie ma woli aby to robić, chociaż ja uważam, że to dawno powinno być wykonane, przy czym trzeba zauważyć istotną rzecz - szkołę oficerską zabrano spod Dowództwa Wojsk Lądowych i przełożenie Dowódcy Wojsk Lądowych na szkołę się skończyło. Chodzi o to, że nie ma w polskiej armii liderów szkoleniowych, którzy by ten temat podjęli. Z czego to wynika? Odchodzi doświadczona kadra, bo nie widzi możliwości realizacji się w armii - a tej chwili to druga taka fala odejść (pierwsza była w latach 90, kiedy powstała spora luka pokoleniowa, niektórzy dowódcy kompanii bardzo szybko zostawali dowódcami batalionów, bez przejścia odpowiednich szkoleń) i teraz z nowym etatem szykuje się kolejna luka pokoleniowa.

GM: Czyli mamy wozy bez założeń taktycznych co do ich użycia...

Gen. Skrzypczak:
Potrzebne jest szybkie wprowadzenie polowych regulaminów walki na KTO. Szczęście, że jeszcze jest sporo ludzi w wojsku, którzy pamiętają taktykę z prawdziwego zdarzenia - użycie czołgów, wozów bojowych. Ale przez te luki pokoleniowe młoda kadra nie będzie miała takich umiejętności, nie ma ćwiczeń na taką skalę jak były kiedyś, tym bardziej, że teraz ćwiczenia są głównie na mapach i trenażerach, bo nie ma pieniędzy na szkolenie - to po pierwsze, a po drugie jeśli już jakieś pieniądze idą na szkolenie to skupiane są na jednostkach wojskowych, które kierowane są do Afganistanu, a reszta... bąki zbija.

GM: Zmieniając trochę temat chciałem dopytać Pana Generała o kwestie związane z przeniesieniem Dowództwa Wojsk Lądowych do Wrocławia, nie rozumiem dlaczego tam, czym jest to uzasadnione? Czy ten pomysł jest jeszcze aktualny?

Gen. Skrzypczak:
Tak, pomysł dalej jest aktualny. W uzasadnieniu, które czytałem w internecie, argumentowano że to wynika z tego, aby odsunąć Dowództwo od możliwych uderzeń i umożliwić Dowództwu wyjście na stanowiska polowe. Ten, który pisał to uzasadnienie powinien przeprosić swojego profesora, który dał mu dyplom, że takie coś napisał. Przekonany jestem że żaden wykładowca wojskowy nigdy by takiego uzasadnienie nie napisał, mało tego, jeśli słuchacz by coś takiego wymyślił to wykładowca nie powinien tego słuchacza przepuścił na kolejny rok studiów. Tutaj trzeba wrócić do koncepcji autorstwa gen. Kozieja - przy małej armii po co tyle dowództw? Powinno zostać stworzone Połączone Dowództwo Rodzajów Sił Zbrojnych, gdzie Pierwszy Żołnierz będzie stał na czele tego połączonego dowództwa, a Sztab Generalny będzie miał funkcję planistyczną, a nie dowodzenie wojskami. Sztab Generalny chciałby dowodzić wojskami - nie - nie do tego powinien być powołany. Sztab Generalny ma planować obronę państwa. Wracając do Połączonego Dowództwa, miejsca jest sporo na Cytadeli, gdzie można byłoby wszystko skomasować i Dowódca Połączonego Dowództwa miałby pod sobą czterech Inspektorów Rodzajów Sił Zbrojnych, prosta sprawa.

GM: Czytając Pana blog (który gorąco polecam wszystkim czytelnikom portalu ObronaNarodowa.pl - http://www.skrzypczak.blog.interia.pl/) gdzie dużo pisze Pan Generał o efektywności zarządzania budżetem MON, odbiurokratyzowania armii czy też bardzo odważnej jak na polskie warunki potrzebie wprowadzenia outsourcing na niektóre usługi/czynności w Siłach Zbrojnych...

Gen. Skrzypczak:
A czemu nie? Widziałem 20 lat temu u Brytyjczyków jak na strzelnicę przyjechał facet, który odpowiadał za tą strzelnicę - pracownik cywilny - mało tego, człowiek ten w wózku przywiózł amunicję dla wojska. Oczywiście był to człowiek sprawdzony, który świadczył dla wojska właśnie taką usługę, ale czy przy obsłudze takiej strzelnicy mają być wojskowi? Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz - pod pozorem oszczędności likwiduje się Wojskową Służbę Zdrowia i tak na dobrą sprawę nie mamy służby zdrowia na czas "W". Wie Pan co to znaczy? To znaczy, że wróciliśmy do filozofii radzieckiej - żołnierz jest dla nas mięsem armatnim. Trzeba odbudować Wojskową Służbę Zdrowia. Rozwiązaniem dla wielu obszarów z zakresu logistyki byłoby pójście w outsourcing, podobnie należałoby zrobić z logistyką wojenną - bo te usługi mogłyby być dostępne także na wypadek "W".

GM: Czy polska armia jest na to gotowa i czy znalazłaby się kadra, która po pierwsze potrafiłaby, a po drugie nie bałaby się wprowadzać takie rozwiązania w sferze obronności państwa?

Gen. Skrzypczak:
Mamy dobrą kadrę, ale niestety ta kadra jest tłamszona przez ludzi, którzy związali się z pewnymi politykami, a niestety politycy -szczególnie za kadencji ministra Klicha - obsadzają na pewne stanowiska w armii ludzi wiernych i uległych. A ludzie, którzy chcą cokolwiek zrobić nie mają możliwości i nie dopuszcza się ich do tego, a jeśli ktoś jest niepokorny pokazuje się mu drzwi. Generalnie jest taka kadra i trzeba byłoby na nią postawić a nie na swoich, wybranych. Trzeba postawić na ludzi kompetentnych.

GM: W 2008 r. zlikwidowano pododdziały Obrony Terytorialnej funkcjonujące w czasie "P" w Siłach Zbrojnych RP. W środowisku wojskowym Obrona Terytorialna nigdy za dobrze się nie kojarzyła - w okresie PRL z najgorzej wyposażonymi i najgorzej funkcjonującymi jednostkami OTK, czyli Obrony Terytorialnej Kraju. Natomiast w ostatni czasie przed ostateczną likwidacją pododdziały OT stały się jednostkami gorszej kategorii, gdzie kadra trafiała "za karę". Jakie ma Pan Generał doświadczenia z Obroną Terytorialną, czy widzi Pan potrzebę odtworzenia armii terytorialnej w strukturach SZ?

Gen. Skrzypczak:
Generalnie jako dowódca nie miałem do czynienia z OT jeśli chodzi o dowodzenia pododdziałami liniowymi, natomiast często spotykałem się z żołnierzami z Brygad OT i muszę powiedzieć, że nie miałem jakiś specjalnie złych doświadczeń. To była pewna specyfika, taka wybrana piechota, było sporo ludzi ambitnych. Znam wielu dowódców, którzy przeszli przez OT, sprawdzili się i sprawdzają się dalej. Także nie deklasowałbym w żaden sposób OT, nie nazywałbym tych pododdziałów jednostkami gorszej kategorii. Ale wiem, że wielu tak uważało, ale wie Pan dlaczego? Bo to bufony są i tyle...
Co do odtworzenia formacji terytorialnych w wojsku, uważam że trzeba odtworzyć Obronę Narodową, co to jest ta Obrona Terytorialna? Obrona Narodowa - to do mnie przemawia, do tej formacji powinien być nabór ochotniczy i takie formacje powinny być tworzone przy jednostkach wojskowych, nie tylko operacyjnych - gdzie JW dawałby zaplecze, warunki i szkolenie. W tych jednostkach Obrony Narodowej służyliby żołnierze rezerwy - oficerowie, podoficerowie, szeregowi. Wśród nich jest wielu, którzy chętnie by służyli w ten sposób, na określonych zasadach, ale nie daje im się tej szansy, nie otrzymują przydziałów mobilizacyjnych. Ja, generał broni nie mam przydziału mobilizacyjnego, dlaczego?

GM: A jak Pan Generał ocenia projekt Narodowych Sił Rezerwowych? Niecały miesiąc temu Minister Klich mówi, że jest 2 kandydatów na jedno miejsce w NSR-e, a po dwóch tygodniach usłyszeliśmy od przedstawiciela Sztabu Generalnego, że MON planuje wprowadzenie rocznej premii motywacyjnej aby zachęcić kandydatów/ochotników do wstąpienia, chyba coś jest nie tak z tym sztandarowym projektem Ministra Klicha?

Gen. Skrzypczak:
Minister Klich jest autorem strategii sukcesu jednej doby - tak ja to nazywam - on coś dziś mówi, a rzeczywistość jutro jest zupełnie inna. Ten Pan tak tłumaczy pewne rzeczy jakby chorym tłumaczył - a ja mam swojego lekarza, innego nie potrzebuję. Uważam, że MON wprowadzając ten czynnik motywacyjny dla NSR popełnia błąd, bo pieniędzy nie ma generalnie i teraz MON chcąc się wywiązać z tego propagandowego zobowiązania stworzenia NSR, chce dać ludziom "marchewkę", którą za rok im zabiorą - jak zwykle zresztą. Jednocześnie MON prowadzi politykę destrukcyjną mówiąc, że wojsko ma sporo przywilejów, a jednocześnie zabierane są dodatki za poligony itp. Kto do tej armii przyjdzie?

GM: MON planuje aby uzupełnienie wojska zawodowego odbywało się z zasobów NSR-u. W 4 miesiące służby przygotowawczej żaden ochotnik nie zostanie żadnym specjalistą, jak w takiej sytuacji realnie będzie wyglądał proces uzupełniania brakujących etatów, szczególnie odnośnie etatów specjalistycznych?

Gen. Skrzypczak:
Powiem tak, chyba tego żaden wojskowy nie wymyślił - zadaję sobie pytanie, który z zawodowych żołnierzy potwierdziłby, że biegający po lesie z karabinem żołnierz NSR-u byłby w stanie zastąpić działonowego w Leopardzie, czy działonowego w haubicy 2S1. To jest dla mnie nieporozumienie. Jeśli ktoś mówi, że żołnierze NSR będą żołnierzami stricte rezerwy na sprzęt, który wymaga wysoko wykwalifikowanych specjalistów, to znaczy, że ten ktoś po pierwsze jest chory, a po drugie kompletnie nie zna wojska. To jest niemożliwe aby żołnierz NSR - po 4 miesiącach służby przygotowawczej - był specjalistą. On nigdy nie będzie specjalistą. Mamy w zasobach żołnierzy, którzy odbyli zasadniczą służbę wojskową jako działonowi, itp. I trzeba po nich sięgać. Jeżeli ktoś mówi, że żołnierze NSR będą żołnierzami rezerwy, to mówi też jednocześnie że nie mamy rezerwy na wojnę. Ktoś za tą destrukcję powinien odpowiedzieć i z pewnością odpowie.

GM: Czy miał Pan Generał możliwość obserwowania działań zagranicznych armii terytorialnych oraz działań żołnierzy z tzw. "aktywnej rezerwy"? Jeśli tak, to jakie nasuwają się spostrzeżenia? Czy można niektóre rozwiązania przenieść na polski grunt?

Gen. Skrzypczak:
Uważam, że przede wszystkim można przenieść doświadczenia od Amerykanów na bazie Gwardii Narodowej. U nas próbowaliśmy ten model przenieść, ale niestety zrobił się on karłowaty. Dziwię się dlaczego nie można przenieść prostych, skutecznych rozwiązań na polski grunt. Rzekomo pod sztandarem zachodnich koncepcji, przeprowadzamy polskie rozwiązania, które de facto przeczą głównej idei jaka jest realizowana przez Amerykanów. Jest wiele rozwiązań na świecie bardzo skutecznych jeśli chodzi o Obronę Narodową i trzeba po nie sięgnąć, a nie szukać rozwiązania, które nawet nie jest substytutem "aktywnej rezerwy" czyli takiego jak pomysł z Narodowymi Siłami Rezerwowymi.

3.jpgGM: Czy widzi Pan Generał potencjał w społecznych organizacjach proobronnych, który to MON mógłby wykorzystać tak jak np. MSWiA wykorzystuje OSP i inne organizacje pozarządowe w Krajowym Systemie Ratowniczo - Gaśniczym? Czy jest miejsce dla takich organizacji w systemie obronnym Państwa?

Oczywiście, że tak. Powinny być jednym z filarów przyszłej Obrony Narodowej. Tych filarów może być kilka, ale jednym z najważniejszych mogłyby być społeczne organizacje proobronne, które mają spory potencjał. Budujmy Obronę Narodową, niech ten potencjał zostanie wykorzystany. Niech ta Obrona Narodowa będzie i zabawą i służbą - tak jak przed wojną była. Dlaczego w województwie krakowskim było tylu chętnych do Obrony Narodowej? Bo była tam silna organizacja "Krakusów", która zasiliła pododdziały Obrony Narodowej. I do takich rozwiązań trzeba wrócić.

Panie Generale - bardzo dziękuję za rozmowę.