Kto jest online

71 gości on-line.






Mini statystyki



Wsparcie


Obrona Terytorialna






Polska armia w pułapce mitów

Powierzanie bezpieczeństwa militarnego ministrowi oraz elicie wojskowej o tak słabym przygotowaniu merytorycznym i wątłym systemie wartości stanowi zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa - ostrzega ekspert ds. wojskowych.

Uważny obserwator ostatnich wystąpień coraz bardziej zadowolonego z siebie ministra obrony narodowej Bogdana Klicha (zadowolonego wprost proporcjonalnie do wielkości strat poniesionych przez nasze siły zbrojne) prędzej czy później z pewnością zada sobie pytanie: czy to naiwność czy ignorancja. Jednak po dokładniejszej analizie tych wypowiedzi być może dojdzie do wniosku, że on chyba naprawdę wierzy w to, co mówi. Ale wtedy wytłumaczenie może być już tylko jedno: minister wpadł w zastawioną przez siebie pułapkę i sam uwierzył w tworzoną przez siebie propagandę, co spowodowało trwałą utratę możliwości obiektywnej oceny rzeczywistości oraz podejmowania racjonalnych, zgodnych z interesem Polski, działań.

Propaganda polityczna zawsze opierała się na kreowaniu kłamstw oraz fałszywych mitów i dotyczyła najczęściej spraw społecznych, a skierowana była do przeciętnych obywateli. Jednak obecnie zjawisko to przybiera już tak powszechny i masowy charakter, że zaczynają jej ulegać nawet jej twórcy, a co gorsza, zaczyna coraz mocnej wkraczać w sferę dotychczas od niej wolną: obszar bezpieczeństwa oraz sił zbrojnych. W przypadku Polski skutkiem tego jest pozbawiona naukowych i prawnych podstaw zmiana konstytucyjnych założeń naszej polityki obronnej (art. 85 ? powszechność obrony) oraz nieudana reforma Sił Zbrojnych RP.

Analiza podstawowych kierunków prowadzonej przez MON propagandy w zakresie polityki bezpieczeństwa pozwala zidentyfikować jej podstawowe założenia w postaci następujących mitów:

1. Mit Polski bezpiecznej

Odprężenie w stosunkach międzynarodowych, do jakiego doszło w latach 90. XX w., oraz związane z tym odrodzenie się idealizmu politycznego w wielu europejskich krajach spowodowało bezkrytyczne przyjęcie przez polskie elity polityczne i wojskowe założenia, że Polska, z wyjątkiem talibów i al Kaidy, nie ma wrogów i nie istnieje żadne realne, bezpośrednie zagrożenie militarne dla naszego bezpieczeństwa. Pogląd ten znalazł swój praktyczny wyraz w wielu dokumentach państwowych rangi strategicznej (np. w aktualnej strategii bezpieczeństwa) oraz w postępującej coraz bardziej redukcji liczebności naszych sił zbrojnych i zmianie ich modelu z obronnego na ekspedycyjny.

Dopiero agresja rosyjska w Gruzji, w sierpniu 2008 r., przyniosła w tej sprawie niewielkie otrzeźwienie. Jednak mit ten nadal bardzo mocno tkwi w świadomości elit i w przeciwieństwie do przeciętnych obywateli, którzy potrafią ocenić sytuację dużo bardziej realistycznie, nasze elity dalej uparcie i bezkrytycznie w niego wierzą.

2. Mit solidarności sojuszniczej

Niewątpliwy sukces, jakim było przyjęcie Polski w roku 1999 do NATO, a następnie w roku 2004 do UE, spowodował jednak jedno bardzo niekorzystne zjawisko w postaci powstania nadmiernej i bezkrytycznej, a często wręcz naiwnej wiary w solidarność i pomoc ze strony naszych sojuszników (art. 15 traktatu północnoatlantyckiego). Wynika ona, z jednej strony, z kompleksów naszych elit politycznych, z drugiej zaś - z konformizmu elit wojskowych.

Wszystko to spowodowało daleko idące skutki w postaci poważnych zaniedbań przy tworzeniu nowego systemu bezpieczeństwa narodowego, braku reformy systemu obronnego oraz wyboru niewłaściwego kierunku zmian w Siłach Zbrojnych RP. Efektem tego jest prawie całkowita utrata przez nasze siły zbrojne zdolności do wypełniania swojego konstytucyjnego obowiązku (art. 26) obrony terytorium kraju.

3. Mit misji poza granicami kraju

To, że udział naszych sił zbrojnych w misjach zagranicznych ma na nasze wojsko pozytywny wpływ, nie ulega oczywiście wątpliwości. Jednak problem polega na tym, że doświadczenia tam zdobyte, pomimo wielu korzyści, mają mimo wszystko ograniczone zastosowania w warunkach obrony terytorium kraju. Głównie ze względu na całkowicie inne warunki geograficzne i klimatyczne (pustynia, góry) oraz odmienny charakter zadań (przeszukiwanie, patrolowanie, konwojowanie, rozminowanie) - właściwych raczej armii okupacyjnej.

Warunki geograficzno - klimatyczne w Europie Środkowo - Wschodniej (lasy, jeziora, rzeki, miasta) wymagają całkowicie innego wyposażenia i uzbrojenia, a wykonywane zdania - całkowicie innych umiejętności (obrona, zasadzka, ucieczka, minowanie), właściwych armii broniącej własnego terytorium. Paradoksalnie więc bardziej przydatne byłyby naszym żołnierzom umiejętności i doświadczenia strony przeciwnej, czyli Irakijczyków i Afgańczyków, którzy, nie wnikając w kwestie natury politycznej, z punktu widzenia taktyki walki, bronią właśnie terytorium własnego kraju.

4. Mit armii profesjonalnej

Od 20 lat słyszymy ciągle te same slogany, że jakość jest ważniejsza od liczebności, że mała armia zawodowa jest lepsza od dużej armii z poboru. Jednak pomimo redukcji naszych sił zbrojnych z ponad 400 tys. w roku 1989 do prawie 100 tys. w roku 2010 ich jakość nie wzrosła, a nawet, paradoksalnie, znacznie się obniżyła.

Minister Bogdan Klich sam uwierzył w tworzoną przez siebie propagandę. Jednak największym błędem tego sposobu myślenia jest fakt, że pomija ono całkowicie geostrategiczne położenie Polski oraz coraz bardziej zmieniającą się sytuację geopolityczną w najbliższym jej otoczeniu, w tym szczególnie za naszą wschodnią granicą. Armia całkowicie profesjonalna, pomimo wielu zalet, jest jednak, po pierwsze, zbyt droga jak na nasze możliwości gospodarcze i finansowe, po drugie zaś - zbyt mała jak na nasze potrzeby obronne.

5. Mit Narodowych Sił Rezerwowych

Mimo porównywania polskich NSR do amerykańskiej Gwardii Narodowej mają one ze sobą niewiele wspólnego. W polskich warunkach ta pożyteczna idea powołania sił służących do obrony terytorium kraju została niestety przez jej polskich wykonawców wypaczona i błędnie wykorzystana. Polscy rezerwiści będą stanowili bowiem jedynie uzupełnienie dla istniejących już jednostek operacyjnych (około 10 proc.) i nie będą tworzyli nowych, zdolnych do samodzielnej obrony kraju, jednostek terytorialnych (brygad, batalionów). To w sumie jest zaprzeczeniem idei funkcjonowania amerykańskiej Gwardii Narodowej i rozwiązaniem znacznie gorszym niż poprzednie.


************************

Jak łatwo zauważyć, spustoszenia w myśleniu o bezpieczeństwie Polski są ogromne. Większość społeczeństwa uwierzyła w serwowaną propagandę i daje się dalej wprowadzać w błąd. Zatem kluczem do poprawy naszego bezpieczeństwa oraz do prawdziwej reformy sił zbrojnych jest porzucenie wyżej opisanych mitów i oparcie naszych działań na racjonalnych i naukowych podstawach. Niestety, minister Klich tego nie rozumie i dalej brnie uparcie w tę ślepą uliczkę. Próbując go nieco usprawiedliwić, można jedynie stwierdzić, że funkcjonowanie mitów możliwe jest tylko wtedy, gdy występuje inne negatywne zjawisko w postaci biernej i asekuranckiej postawy obecnych elit wojskowych (generałów i profesorów), którzy zamiast z tymi mitami walczyć - popierają je i uwiarygodniają, a czasami wręcz cynicznie wykorzystują dla osiągnięcia osobistych korzyści.

Kilkadziesiąt lat negatywnej selekcji oraz pleniący się konformizm i nepotyzm spowodowały, że w polskiej armii awansują najczęściej ambitni i sprytni, ale pozbawieni głębszego patriotyzmu i większych talentów - karierowicze i przeciętniacy. Właściwie, poza jednym wyjątkiem, brak w jej szeregach dowódców (przywódców) o wyjątkowej wiedzy, osobowości i autorytecie - niezbędnych w czasach kryzysu i wojny. A ludzi wybitnych tej miary co gen. Władysław Sikorski, gen. Tadeusz Kutrzeba czy gen. Tadeusz ?Bór? Komorowski - wielcy generałowie II RP - nie ma w ogóle. Wszystko to sprawia, że powierzanie bezpieczeństwa militarnego Polski ministrowi oraz elicie wojskowej o tak słabym przygotowaniu merytorycznym i wątłym systemie wartości stanowi zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa nie mniejsze niż przestarzały sprzęt i uzbrojenie.


Grzegorz Kwaśniak