Kto jest online

39 gości on-line.






Mini statystyki



Wsparcie


Obrona Terytorialna






prof. dr hab. Ryszard Jakubczak

Realia obrony Polski

Ostatnio, kiedy w ramach szczytu NATO w Newport (2014) okazało się, że w ramach wsparcia Polski, która znalazła się w bezpośrednim zagrożeniu ze strony Rosji w kontekście jej agresji na Ukrainę, postanowiono jedynie powołać 5-tysieczna "szpicę" o wysokim stopniu reagowania. Takie rozwiązanie, wobec potrzeb wsparcia sojuszniczego Rzeczypospolitej jest przysłowiowym "pikusiem" i w żadnym stopniu nie satysfakcjonuje Polaków, których przywództwo polityczne - kierując się karygodną naiwnością oraz nieodpowiedzialnością i samo-obłudą - kolejny raz doprowadza do braku adekwatnego przygotowania do rzeczywistej obrony kraju. Kierownictwo państwa, które jeszcze tak niedawno obłudnie gwarantował nam bezpieczeństwo wynikające z art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego (który na dobrą sprawę nic konkretnego nie gwarantuję) - a przez 10 lat przynależności do NATO nie poczuwało się do realizacji art. 3 tegoż Traktatu - naglę czując, że zostało w sensie międzynarodowym zręcznie wykiwane (zresztą na własne życzenie) i pozostało w sensie militarnym z "ręką w nocniku", nagle zapałało nieodpartą miłością do Wojsk Obrony Terytorialnej i tym samym postanowiło je symbolicznie odtworzyć, ponieważ okazało się, że posiadając jedno-komponentową armię opartą tylko na wojskach operacyjnych, bez sojuszników, może bronić zaledwie niecałe 2,5% terytorium narodowego Polski!

Czynione jest to z wyważeniem, odpowiedzialnością oraz planowo, czyli rozciągnięte w czasie, na starym jakościowo uzbrojeniu i merytorycznie tak utajnione, że jedynie w "Permabuko" można się o tym oficjalnie dowiedzieć, bo na Wisłą nikt nie zasługuje na dokładną informacje w tym względzie.

A jest tak dlatego, ponieważ nie wszyscy jednak uważają, że obrona terytorialna jest potrzebna. Ciągle nie jest ona traktowana jako ważny element systemu obrony państwa. Postawa ta wynika z swoistego konserwatyzmu w myśleniu o obronie narodowej zarówno wojskowych jak i decydujących o tych sprawach polityków. Wynika też z błędu, jaki popełniono jeszcze w okresie Drugiej RP, a który rzutuje na myślenie o obronie narodowej do dzisiaj. O jakim błędzie mówimy? Po zakończeniu wojny o niepodległość 1918-21 Józefowi Piłsudskiemu nie udało się stworzyć wielkiej Rzeczypospolitej, wspólnoty kilku narodów, zdolnej przeciwstawić się Rosji (adiutant Marszałka mjr Lepecki zanotował słowa Piłsudskiego: "Ja przegrałem życie, nie udało mi się stworzyć federacji z która Europa musiałaby się liczyć"). Pojawił się dylemat jak zachować niepodległość znajdując się między potężnymi Niemcami i Rosją. Jak się obronić, skoro Polska nie ma sił zdolnych odeprzeć nacisk mocarstw? Wtedy pojawiła się koncepcja, żeby niedostatek sił własnych uzupełnić siłami sojuszników, najpierw Francji, a następnie także Anglii. Stąd powstał sojusz z Francją i z Wielką Brytanią. Wraz z tym pojawiło się przekonanie, że dzięki sojuszom jesteśmy świetnie zabezpieczeni. Jak się okazało w 1939 roku to był mylny pogląd. W latach 90. minionego wieku w Polsce wrócono do tamtej koncepcji: trzeba znaleźć sojuszników - tym razem w NATO i w Unii Europejskiej. Dawny sposób myślenia - sojusznicy nam pomogą - ponownie funkcjonuje. Druga kwestia, o której wspomniałem, to ów konserwatyzm w myśleniu o obronie narodowej. Przyjęło się, że bronić państwa będzie tzw. prawdziwe wojsko, a może nim być tylko wojsko operacyjne. Wszelkie inne formacje, np. terytorialne, nieregularne, wojskiem prawdziwym nie są i mogą najwyżej temu "prawdziwemu" pomagać w obronie kraju. W 1999 roku jako sekretarz stanu w MON kierowałem zespołem ds. zbudowania obrony terytorialnej. Stworzyliśmy wtedy odpowiedni program i zaczęliśmy tworzyć OT. Okazało się, że nie budzi to wielkiego zainteresowania w dowództwach wojskowych. Pamiętam jak decydenci w mundurach mówili, że mogą tej przyszłej obronie terytorialnej przekazać broń, która im "zbywa", czyli taką, która jest przestarzała, niepotrzebna. Wtedy i chyba do teraz nie rozumie się, że obrona terytorialna też jest "prawdziwym" wojskiem, które powinno być dobrze wyszkolone i nowocześnie uzbrojone. OT ma być armią obywatelską. Ta armia, a nie zawodowe wojska operacyjne, powinna być podstawą systemu obrony narodowej1 - zasadnie twierdzi Romuald Szeremietiew. Ale za to, ilu zyskał przeciwników, reprezentujących głupotę lub obcy interes, który można wyrazić reminiscencją historyczną, zasadzającą się na tym, że onegdaj Fryderyk II Wielki (w 1740 r.) do rezydenta pruskiego w Warszawie słał pismo, w którym znalazło się i takie oto zdanie: Nie ma potrzeby Panu powtarzać, że zwiększenie armii koronnej stanowi rzecz najbardziej mi na świecie szkodliwą dla mych interesów; winien Pan użyć wszelkich możliwych środków, aby spowodować upadek tej propozycji, nawet jeśli do tego celu trzeba będzie sejm zerwać.

Dzisiaj nie ma potrzeby zrywać sejmu w tej sprawie, ponieważ wynajęci rzeczoznawcy bez jakiegokolwiek przygotowania w sprawach obronności, świetnie łgają i szyderczo ośmieszają wszelkie inicjatywy mające na celu wzmocnienie polskiej obronności, czy to terytorialnej (lokalnej), czy też z wykorzystaniem działań nieregularnych (nie tylko partyzanckich, jak złośliwie to usiłują uprościć).

Uwarunkowania generalne


Światowy trend, w którym następuje wzrost znaczenia obrony organizowanej na nowych zasadach, rozproszonej i korzystnej dla możliwości pojedynczego żołnierza (wskazującego obiekty i naprowadzającego ogień precyzyjny na nie), przeciw zmasowanym środkom opancerzonym przeciwnika, łatwym do wykrycia i zniszczenia (drogich w produkcji, utrzymaniu i eksploatacji, a trudnych w ukryciu oraz zaopatrywaniu w amunicję i paliwo) wskazuje na konieczność rozbudowy w obronie państwa, lekkich, wszędobylskich i tanich oraz powszechnych i obywatelskich formacji terytorialnych, jakie mogą jedynie funkcjonować w systemie obrony terytorialnej.

Będąc państwem granicznym cywilizacji łacińskiej, a zarazem militarnie europejsko-atlantyckiej, należałoby się skupić na doposażeniu pojedynczego żołnierza formacji terytorialnych w sprzęt wykrywania i naprowadzania uderzeń środków ogniowych wojsk operacyjnych i terytorialnych oraz podnoszeniu zdolności małych grup wojsk obrony terytorialnej w kierowaniu ogniem na dalekie odległości wojsk operacyjnych rozmieszczonych kilkadziesiąt-, kilkaset kilometrów od obserwatora-naprowadzającego.

Wojska operacyjne dysponując środkami manewrowymi powinny być ich posiadaczem głownie na rzecz elementów sytemu rozpoznania terytorialnego wojsk OT. Nie odwrotnie! Stąd obronę terytorium państwa trzeba organizować nowocześnie, tj., we wspólnym systemie terytorialno-operacyjnym, poczynając od tego pierwszego. A nie na zasadach typowych dla II wojny światowej i Układu Warszawskiego, kiedy to pozyskujemy wycofywany (w Niemczech, USA itp.) sprzęt, który nie zwiększa znacząco naszej skuteczności obronnej terytorium narodowego, lecz powoduje głownie wydawanie środków finansowych na podtrzymywanie zagranicznych zakładów przemysłu zbrojeniowego.

Kontynuowanie rozbudowy jedynie wojsk operacyjnych, jako komponentu sił zbrojnych i pomijanie terytorialnego, nie tylko kłóci się z logiką właściwej strategii dla obrony państwa polskiego w obecnych uwarunkowaniach geostrategicznych, ale naraża skarb państwa na niepotrzebne koszty i degradacje polskiego przemysłu zbrojeniowego. Obecnie proponowane tworzenie struktur terytorialnych wojsk w ramach NSR (2,5 tys.) trąci rozwiązaniami z okresu, kiedy to wojska wychodząc z rejonów stałej dyslokacji tworzyły jednostki zapasowe do wsparcia lub uzupełniania wojsk operacyjnych. Jest to drogie, niemrawe rozwiązanie i służy wojskom operacyjnym za wsparcie, a przede wszystkim czyni Wojska Obrony Terytorialnej od nich zależne, co w niedalekiej przeszłości skończyło się ich rozwiązaniem - głownie za sprawą dowódców wojsk operacyjnych i naiwnego strategicznie ministra. Koncepcja taka uzależnia Wojska OT od systemu mobilizacji wojsk operacyjnych i w dalszym ciągu je traktuje, jako drugiej kategorii formacje zbrojne.

Tymczasem chodzi o to, aby ich nie przywiązywać w jakimkolwiek stopniu do wojsk operacyjnych, które w różny sposób są zależne od zagranicznego czynnika technicznego, logistycznego oraz politycznego. O ile w wypadku wojsk operacyjnych czynnik ten wynika z konieczności współdziałania koalicyjnego i zacofania technologicznego polskiego przemysłu zbrojeniowego, to w wypadku wojsk OT możemy zaspokoić zapotrzebowanie na technikę zbrojeniowa głównie w oparciu o produkcję krajową - tanią, masową i dająca utrzymanie polskim zakładom przemysłu obronnego.

Takie podejście wymusza przeorientowanie "dekadowej polityki modernizacji jedynie wojsk operacyjnych" (za drobne 150 mld zł), ponieważ w obecnej sytuacji osamotnienia militarnego Polski (sojusz daje kilkutysięczną szpicę, Niemcy nie są w stanie wywiązać się ze zobowiązań sojuszniczych, a amerykańscy eksperci wskazują nam, na konieczność samodzielnej obrony Polski przez co najmniej trzy miesiące), należy skoncentrować się nie tyle na "sojuszniczym chciejstwie", co przez ostanie lata uprawiał BBN, a siegnąc do rozwiązań rozsądnych, które są znane od wieków - czyli stawiać na własną niezawodności militarną! W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem, bo pewnym, gdyż zależnym głownie od nas w decydującym stopniu, jest posiadanie armii dwukomponentowej, składającej się z wojsk stosownych do realnych potrzeb i posiadanego przez Polskę, a nie jedynie spełniających rolę "chłopca na posyłki w imię obcych interesów" i do tego nie uwzględniającego polskich uwarunkowań geostrategicznych i doświadczeń historycznych - jak jest to obecnie.

Należy się wręcz zastanowić, czy rozdętego programu modernizacji polskie armii nie należy skorygować do najważniejszych przedsięwzięć w wojskach operacyjnych w taki stopniu, aby te, które pozostaną służyły w równym stopniu potrzebom skutecznej walki obronnej wojsk operacyjnych, jak i prowadzonym działaniom Wojsk Obrony Terytorialnej. ma to być zrównoważony rozwój dla równoważnych i komplementarnych dwu komponentów polskiej armii, dysponującej najnowszym sprzętem w obu komponentach, gdzie w operacyjnym znajdowałyby się głownie opancerzone środki o dużym potencjale mobilności, zaś w terytorialnym - lekki sprzęt przenośny polskiej produkcji, zdolny niszczyć manewrowe środki przeciwnika.

Oba komponenty muszą tworzyć właściwy do potrzeb skutecznej obrony terytorium narodowego komplementarny system obronny, gdzie obok zawodowych formacji znajdą różnorzędne im miejsce struktury bazujące na powszechnym obowiązku obrony państwa, tzn. także obywatelskie pododdziały obronny miejscowej; wyposażone w lekki, przenośny sprzęt - typowy dla Wojsk OT, a nie jak w wojskach rezerwowych (posiadających sprzęt drugiej kategorii technicznej użyteczności) lub wojskach wewnętrznych.

W PRL wojskami terytorium były wojska wewnętrzne i wojska OT. Pierwsze służyły do zwalczania dywersji i desantów przeciwnika, zaś drugie - zabezpieczenia przegrupowania radzieckich frontów przewidzianych do wzmocnienia sił ZSRR w NRD. Oba te rozwiązania nie są teraz dla Polski "kliszą" do powtórzenia. Potrzeba nam wojsk, które są niepokonalne przez formacje operacyjne przeciwnika - czyli powszechne i zdolne skutecznie bronić swoich domostw i obiektów w okolicy, a także naprowadzać ogień wojsk operacyjnych i własnych środków ogniowych na obiektu agresji przeciwnika.

Rozważania strategiczne


Do tych rozważań wzięto pod uwagę stan posiadanych zasobów i możliwości wojsk operacyjnych, bo tymczasem jedynie takie posiadamy na potrzeby obrony państwa i otwarcie o nich wiadomo. Nie uwzględniono zaś prób zakładających tworzonych na zasadach Układu Warszawskiego (do zabezpieczenia przegrupowania wojsk i ich ochrony oraz potrzebnych na rzecz ich sprawnego funkcjonowania, bez obrony ludności miast i miasteczek oraz miejscowości) "Wojsk OT w ramach NSR", ponieważ po pierwsze działania związane z tym procesem są tak utajnione, że "społeczeństwo nie powinno wiedziecie, że one nie istnieją, a jednak są". I utajnienie to zapewnie wynika z tego, że póki co, nie ma się czym pochwalić. A po drugie, to skoro są tak tajne, jak siły nuklearne w państwach takie posiadające, to zapewne urosły ostatnio do tak poważnego znaczenia, że nie należy o nich rozważać, bo ćwiczenia z ich udziałem odbywają się pod nadzorem wojsk operacyjnych na tajnych poligonach wojskowych. Tylko organizacje proobronne są tak "mało rozważne", że odważają się prowadzić ćwiczenia "batalionów OT"2 z administracją powiatową, z powszechnym udziałem społeczeństwa!!! Wojska operacyjne nawet formacje obrony terytorialnej utajnią.

A. Stan faktyczny: posiadamy 3 dywizje Wojsk Lądowych i czwartą możemy mieć na okres wojny. Ich możliwości w obronie termu jeziorno-leśnego, jaki jest w Polsce północnowschodniej (na kierunku zagrożenia z Obwodu Kaliningradzkiego - 210 km granicy lądowej) są następujące (proszę traktować, jako rozważania, bo plany operacyjne zapewne są inne):

- Wariant 1: trzy dywizje w pierwszym rzucie i jedna w odwodzie:
- szerokość obrony trzech dywizji (jedna dywizja 48 km) + 5-kilometrowe strefy styku między nimi = 154 km (148+2x5 km),
- niedobór obrony formacji w pierwszym rzucie - 56 km (210-154 km)

- Wariant 2: cztery dywizje w pierwszym rzucie, bez odwodu (bardzo niekorzystne rozwiązanie, ponieważ przerwanie się sił rosyjskich na jakimkolwiek odcinku obrony, będzie rokować szybkie ich do dotarcie Warszawy, gdyż nie będzie już wtedy skutecznych możliwości użycia przeciw nim odwodu, którego przecież nie będzie):
- szerokość obrony czterech dywizji + strefy styku między nimi = 207 km (192+3x5 km),
- niedobór obrony 3 km (210-203 km), prawie nieistotny.

- Wariant 3: dwie dywizje w pierwszym rzucie, jedna w odwodzie, a jedna do obrony Warszawa; to najgorsze rozwiązanie, bo bronić zechcemy wszystkiego a nie obronimy niczego (nawet przysłowiowego guzika), gdyż rozproszymy wysiłek zbrojny wojsk operacyjnych, których atutem jest skoncentrowane uderzanie - nie zaś rozproszona obrona. Przecież ją zastosowaliśmy w niedorzeczny sposób w 1939 r. (na możliwości obrony 7 km przez dywizję, wyznaczaliśmy jej pas obrony do 30 km!?! - niepojętność logiczna i nieodpowiedzialność strategiczna - przez co stworzyliśmy sprzyjające Niemcom warunki pokonywania naszych formacji dywizyjnych, gdyż ich skoncentrowane uderzenia "szły jak w rzadkie masło"), a obecnie rozważając nawet taką koncepcję już skazani jesteśmy na druzgocącą porażkę.

- Wariant 4: Gorszym wariantem może być jedynie wyznaczanie wojsk operacyjnych do strefy przesłaniania i samo tworzenie takiej strefy z ich potencjału, bez silnych formacji terytorialnych (np. Wojsk OT), i reagowanie w głębi obrony jakkolwiek ugrupowaną strukturą wojsk operacyjnych (np. odwodami), ponieważ łączy się to już z oddawaniem znacznej wielkości terytorium narodowego przeciwnikowi bez istotnej walki (wzdłuż granicy). Ale jest to możliwe, ponieważ wojska operacyjne (nie tylko w Polsce) są tak pomyślane, że dla zachowania - jak najdłużej - swojej zdolności bojowej (operacyjnej..), są skłonne tracić teren (wraz z własną ludnością tam zamieszkującą), gdyż nie reprezentują jej interesu (lokalnego), lecz władz centralnych. Z tej właściwości wojsk operacyjnych, wynika niepodlegająca dyskusji konieczne silnych bojowo techniką uzbrojenia, wyposażonych w nowoczesna broń przenośną, powszechnych lokalnie wojsk obywatelskich do obrony miejscowej, czyli w wypadku Polski - Wojska Obrony Terytorialnej. jest to tyle konieczne, ponieważ wojska operacyjny społeczności lokalnej tego bezpieczeństwa militarnego nie zagwarantują. Jest ich zbyt mało, a każda ich pomnażana wielkość, zrujnuje doszczętnie budżet państwa.

- Wariant 5: Niezależne od rozlokowania czterech dywizji w obronie północno-wschodniej części terytorium Polski, w wypadku agresji tak, że ze strony kierunku białoruskiego, niedobór obrony będzie wynosił od 418 do 474 km (56+418), stąd niemal autonomicznie na rzecz skuteczności działań obronnych dywizji wojsk operacyjnych konieczne są inne siły nie tylko do wsparcia ich wysiłku, ale do samodzielnego prowadzenia działań opóźniających (dywersyjnych) i wreszcie skutecznego stawiania oporu w obronie miast i innych siedzib ludności oraz infrastruktury nie tylko krytycznej - czyli wojska OT. Wtedy można wymusić na potencjalnym agresorze narzucenie mu najbardziej niewygodnej do realizacji strategii, bo kiedy oddziały zdobywają miasto, ich siła może zostać rozproszona, bo najgorszą strategią jest atak na miasta (Sun Tsy). W sentencji tej widać właśnie, że tego, czego najbardziej się obawiają wojska operacyjne (uderzeniowe), to rozproszenia wysiłku, do czego nie należy ich zmuszać, nawet w obronie własnego terytorium, lecz stwarzać im warunki do skoncentrowanego uderzenia. A na tę okoliczność w obronie Polski są konieczne do obrony państwa właśnie Wojska Obrony Terytorialnej skutecznie broniące ludności na poziomie lokalnym i przez to także stwarzające dogodne warunki do uderzeń wojskami operacyjnymi.

- Wariant 6: Należy liczycie się z tym, że jednostki dyslokowane po zachodniej stronie Wisły nie dojdą na czas na granicę północnowschodnią RP, kiedy agresja rozpocznie się z zaskoczenia. A jeśli tego unikną to i tak nie ma pewności, że dojdą w rejony potencjalnej obrony, gdyż przeciwnik (dysponując silnym lotnictwem, rakietami konwencjonalnymi i dalekosiężną artylerię oraz licznymi wojskami specjalnymi, a także powietrzno-desantowymi) zakłóci im przegrupowanie (niszcząc wiadukty, mosty, skrzyżowania dróg i je same w rejonach postojów, dyslokacji i w trakcie rozwijania się do walki). A wtedy jedynymi silami, które zajmą na czas, bo w kilka godzin od rozpoczęcia agresji, swoje rejony odpowiedzialności będą "miejscowe" Wojska Obrony Terytorialnej i resztki z około dwu dywizji Wojsk Lądowych, jeśli przedtem nie doznają strat, które je wyeliminują z walki.

B. Wnioski:
1. W wypadku, gdyby ponadto z kierunku kaliningradzkiego kalkulować jeszcze zagrożenie agresją sił rosyjskich z terytorium Białorusi (długość granicy 418 km), a jest to wielce prawdopodobne, ponieważ Rosja w historii podboju ziem polskich zawsze ten kierunek wykorzystywała do inwazji na Warszawę - to sytuacja jeszcze bardziej by się skomplikowała i chociażby dlatego Rosja taki wariat podejmie w działaniu przeciw Polsce. Na okoliczność takiego wariantu zaświadczają wspólne ćwiczenia rosyjsko-białoruskie3, a także i to, że na Białorusi stacjonują rosyjskie garnizony (pięć4) ułatwiające taką, tradycyjną już, inwazję na RP, i są one rozbudowywane. Wtedy Polska angażując wszystkie dywizje Wojsk Lądowych na kierunku kaliningradzkim, nie można nic ponadto czynić na innym kierunku zagrożenia, jak chociażby wyłaniającym się ponad kaliningradzki również wielce prawdopodobny - białoruski.
2. Zakładając jednak rozdzielenie wysiłku obronnego Wojsk Lądowych (czterech dywizji), wspieranych innymi siłami wojsk operacyjnych (np. lotnictwem), na obu kierunkach zagrożenia (kaliningradzkim i białoruskim), nie można jednocześnie dopuścić do rozrzedzenia (rozciągnięcia) obrony tych formacji wzdłuż granicy rosyjskiej i białoruskiej (jak to uczyniono w 1939 r., gdzie dywizje zdolne bronić się na szerokości 7 km rozciągnięto do 30 km i w ten sposób Niemcy mogli wchodzić w ich rejony obrony, jak w "rozrzedzone serwatką masło", bo dywizjom polskim zerwano wtedy spójność systemu ognia; przez co utraciły zdolność skutecznego - m.in. krzyżowego, wielowarstwowego - ubezpieczania się wzajemnego środkami ogniowymi). Wtedy wystąpi znowu niedobór obrony rzędu ok. 400 km, który można uzupełnić jedynie działaniami miejscowych, powiatowych (lokalnych) struktur Wojsk Obrony Terytorialnej, które należy odpowiednio sformułować, przeszkolić i wyposażyć jeż teraz, aby ich gotowość do działania była niemal natychmiastowa (i przez to szybsza niż wojsk operacyjnych), a nie dopiero po trzech i więcej latach, jak to planuje MON. Tak postawa adeptów sztuki wojsk jedynie słusznych, czyli operacyjnych, jest trudna do obalenia, ponieważ wszędzie "panują nam miłościwie" oficerowie tych wojsk, którzy znają (bardzo dobrze) jedynie własne procedury kształtowania osobowego armii oraz zasady jej tworzenia, rozwijania i uzycia. Nie dotyczy to jedynie Polski, ponieważ podczas spotkania szefów sztabów krajów NATO (...) w Wilnie najwyższy rangą wojskowy USA generał Martin Dempsey krytycznie ocenił możliwości Sojuszu. "Uzyskanie gotowości do akcji w ciągu 48 godzin jest nierealistyczne" - miał powiedzieć amerykański generał. (...)W Wilnie doszło do pojedynku słownego między Dempseyem a głównodowodzącym NATO w Europie Philipem Breedlove'em. Ten ostatni miał wezwać Dempseya, by swoje wątpliwości przedstawił raczej sekretarzowi stanu USA Johnowi Kerry'emu i ministrowi obrony Chuckowi Hagelowi, którzy zaakceptowali na szczycie w Walii kwestionowane teraz plany5.
3. Mając na względzie takie dane jak te, w nawiasie [że według depesz ujawnionych przez Wikileaks, NATO miało pod koniec 2010 r. zaakceptować plany obrony Polski i krajów bałtyckich pod kryptonimem "Eagle Guardian" ("Strażnik orła"). Zgodnie z tym planem w przypadku agresji na Polskę NATO zamierza rzucić do walki dziewięć dywizji. "Z tego cztery polskie, pozostałe to jednostki krajów zachodnich, wśród nich brytyjskie, niemieckie i amerykańskie. Zostaną przerzucone wszystkimi możliwymi drogami: lądową, kolejową, na pokładach samolotów i morską. Wytypowano już porty, które mają przyjmować duże jednostki desantowe. Wśród polskich najistotniejsze jest Świnoujście" - informowała "Gazeta Wyborcza". Jeśli jednak do czasu lądowania aliantów Polska miałaby się bronić sama, to zwraca uwagę złe rozmieszczenie wojsk lądowych na terenie kraju. Niewiele się ono zmieniło od czasów PRL, kiedy to ludowe Wojsko Polskie przygotowywało się razem z Armią Sowiecką do ataku na Zachód. Jak 20 lat temu większość polskich sił, czyli dwie spośród trzech dywizji ogólnowojskowych, znajduje się przy samej granicy z Niemcami: 11. Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej w Żaganiu, 12. Dywizja Zmechanizowana w Szczecinie. W zasadzie między obwodem kaliningradzkim a Warszawą stacjonuje jedynie 16. Pomorska Dywizja Zmechanizowana z dowództwem w Elblągu. W składzie tej dywizji znajdują się jedyne siły zagradzające drogę (nie zdolne do obrony - przyp. aut.) na Warszawę ze wschodu. 1. Warszawska Brygada Pancerna jest rozmieszczona przy granicy z Ukrainą (Chełm i Zamość) i w Wesołej na przedpolu Warszawy, a tylko jej jedna część składowa w Siedlcach przy granicy z Białorusią. Z oficjalnych danych wynika, że na północny-wschód od Warszawy nie stacjonują żadne większe oddziały. Co więcej, Polska, która według planu NATO miała wystawić cztery dywizje, ma ich w zasadzie tylko trzy] należy mieć baczenie na brak wystarczalności obronnej podejmowanej przez zawodowe wojska operacyjne wobec wielkości przestrzeni strategicznej północnowschodniej części terytorium państwa polskiego6, stąd bezwzględnie konieczne jest branie pod uwagę także lokalnych (powiatowych) formacji Wojsk Obrony Terytorialnej, na co wskazuje zarówno sztuka wojenna, jak i potrzeby obronne Rzeczypospolitej oraz tradycja stosunków dyplomatyczno-militarnych miedzy Polska i Rosją, która systematycznie okrawa kolejne części byłej Rzeczypospolitej na rzecz powiększania własnej państwowości. Wykorzystaniem jedynie struktur wojsk operacyjnych, nawet po otrzymaniu wsparcia sojuszniczego po trzech miesiącach - co może nie nastąpić, gdyż obrona może "peknąć", ze względu na wyczerpanie się potencjału obronnego wobec przewagi operacyjnej agresora - zostaną poczynione tak znaczne straty w ludziach i infrastrukturze, że trzeba będzie dziesięcioleci na ich odtworzenia, jeśli Rosja z nich zrezygnuje.
4. Koszty tworzenia struktur obronnych państwa nie mogą obejmować funkcjonowania jedynie jednego komponentu sił zbrojnych, czyli zawodowych wojsk operacyjnych, ponieważ nie gwarantują one samodzielne trzymiesięcznej skutecznej obrony państwa nawet po modernizacji skalkulowanej na dziesięciolecie, która to obrona może stworzyć warunki do potencjalnej pomocy militarnej innych armii sojuszniczych. Toteż szerzące się głosy, spośród specjalistów nie znających się na wojskach terytorialnych, że łożenie na Wojska Obrony Terytorialnej, nie może zakłócić planowanych zakupów dla wojsk operacyjnych, są działaniem destrukcyjnym, ponieważ graniczy z głupotą strategiczną i ubóstwem intelektualnym w sprawach obronności, gdyż wyliczenia Sztabu Generalnego WP, kiedy jeszcze w Polsce były wojska OT z początku XX wieku, wskazują, że jednostka typu batalion OT, jest od 20 do 40-krotnie tańsza w funkcjonowaniu obronnym terytorium państwa od batalionu wojsk operacyjnych (na BWP lub czołgach), przy takiej samej skuteczności obronnej. Zatem jeśli bronimy za obecne nakłady 1,85% PKB jedynie 2,46% terytorium państwa, to za te same wydatki w wypadku Wojsk Obrony Terytorialnej moglibyśmy bronić (rozważając w oparciu o ówczesne kalkulacje) 49,2-98,4% (2,46%x20 do 2,46%x40) powierzchni lądowej państwa polskiego, gdzie działania nieregularne uniemożliwiłyby nawet chwilowe trwałe zajęcie terytorium narodowego. Oczywiście nie należy rozpatrywać możliwości nagłego przerwania kluczowych inwestycji na rzecz wojsk operacyjnych, ale jest bezwzględna strategiczna i polityczna konieczność, w obecnej sytuacji w Europie, aby przynajmniej ¼ terytorium "dozbroić terytorialnie" i tym samym jedną czwartą nakładów budżetowych MON przesterować na rzecz szybkiej budowy Wojsk Obrony Terytorialnej (bo już teraz występuje geopolityczna konieczność natychmiastowego wykorzystania komponentu terytorialnego wojsk w strukturach Sił Zbrojnych RP).
5. Rozwiniecie, przemieszczenie i rozmieszczenie czterech dywizji Wojsk Lądowych w północnowschodniej części terytorium Polski wymaga stworzenia warunków do tego procesu i szczególnie zabezpieczenia na ten cel działań w zakresie operacyjnego przygotowania terytorium do obrony7, a to czyni się tylko takim siłami, jak głównie Wojska Obrony Terytorialnej, stąd są one niezwykle konieczne w obecnej sytuacji zagrożenia rosyjskiego nie tylko Polski, ale i wschodniej flanki NATO, w tym także państwa takich, jak Estonia, Łotwa i Litwa oraz Słowacja, Rumunia, Bułgaria i Turcji, a także Norwegii. Dlatego na najbliższy szczyt NATO w Warszawie Polska powinna przygotować skonsultowaną i innymi "doktrynę członków Sojuszu", gdzie znalazłoby się właściwe działanie sprzymierzonych na poziomie formacji terytorialnych w tych państwach wzdłuż granicy wschodniej Paktu - taka strefa czynnych formacji terytorialnych na rzecz NATO, o głębokości około 50 km od granic wschodnich Sojuszu.
6. Skuteczne działania HNS na rzecz przyjęcia pięciu dywizji sojuszniczych, nie mogą opierać się na podejmowanych przedsięwzięciach administracyjno-wojskowych struktur związanych jedynie z zawodowymi wojskami operacyjnymi, ponieważ one będą zobligowane do funkcjonowania głównie na własne potrzeby (a nie rozpraszać się na potrzeby wojsk sojuszniczych, gdyż będę już prowadzić walkę z agresorem) zaś funkcjonalnie (ubezpieczenie rejonów przyjęcia, dróg przegrupowania, rejonów dyslokacji tymczasowej itp.) muszą czynić w wielu miejscach (setkach obiektów, miejsc i rejonów oraz stref) siłami znacznie przekraczającymi wielkością struktury wojsk operacyjnych, takich właśnie, jak lokalne (powiatowe) wojska terytorialne. Znające własny teren i na nim obiekty i możliwe miejsca zagrożenia (skrzyżowania, szpitale, punkty medyczne, lotniska, lądowiska, mosty, wiadukty, porty, składy materiałowe surowców strategicznych, obiekty energetyczne itp.) działaniami destrukcyjnymi przeciwnika prowadzącego dywersję.
7. Posiadanie sił zbrojnych dwu komponentowych umożliwia stawianie czoła działaniom z poziomu "kryzys poniżej progu wojny", ponieważ działanie "zielonych ludzików" nie będzie możliwe w warunkach powszechnych struktur Wojsk Obrony Terytorialnej8 rozmieszczonych na całym terytorium.
8. Właściwie zbudowane powszechne Wojska Obrony Terytorialne, przygotowane do stworzenia optymalnych warunków do storpedowania zapędów agresywnych potencjalnego agresora, stworzą konieczne warunki do trzymiesięcznej obrony wg wymogów amerykańskich, a przez to zniechęcą Rosjan do interwencji zbrojnej, ponieważ nie tylko oznaczałoby to niepowodzenie w polityce ekspansji terytorialnej tego państwa, ale może i utratę niektórych terytorium na rzecz NATO, z którego dokonano agresji na Polskę. Ryzyko dla potencjalnego agresora w takiej sytuacji jest zbyt wielkie, tym bardziej, jeśli Polscy będą w stanie bronić się skutecznie przez kilka miesięcy.
9. Wszelkie zastraszania militarne ze strony Rosji są uzasadnione jedynie wtedy, kiedy Polska jest słaba i przywiązuje się do nieracjonalnych rozwiązań strategicznych w zakresie obrony terytorium narodowego - głownie wojsk operacyjnych i sił sojuszu zamiast budować własną potęgę obronną. W miejsce tych mało skutecznych i wielce ryzykownych rozwiązań należy korzystać z całego zakresu wiedzy płynącej ze sztuki wojennej i tym samym stosowania właściwych środków obrony państwa . Historia Rosji wskazuje na to, że atakował ona głownie państwa słabe (nawet chwilowo), które nie potrafiły wykrzesać z siebie zdeterminowanej woli działania w interesie bezpieczeństwa militarnego swojej państwowości oraz stawiała czoła tym z najeźdźców, którzy lekceważyli determinację Rosjan do posiadania swojego państwa. Zapominając o tym, stawiamy się w roli pobitych i wciąż lekceważonych przez społeczność międzynarodową Ukraińców, którzy polegając na zapewnieniach USA i Wielkiej Brytanii, co do swojej suwerenności, niedostatecznie zadbali o własne bezpieczeństwo, a Rosja to skwapliwie wykorzystała - jak zresztą czyniła to w historii wobec wielu narodów Azji i Europy. Jednak trzeba zdawać sobie sprawę, że postepując agresywnie i imperialnie wobec sąsiadów w ostatnim czasie, uruchomiła lawinę nieszczęść wobec siebie, która zmiecie ją w konsekwencji z map świata. A stanie po prostu nie tyle dlatego, że wszyscy zwolna mają dość jej imperialno-kolonialnych przedsięwzięć, co za sprawą tego, iż jest ostatnim imperium kolonialnym na tej ziemi, żywiącym się podbojem militarnym i zaborem terytorialny rosnących w siłę populacji ludzkiej i gospodarką sąsiadów. A czas takich tworów polityczno-terytrialnyh bezpowrotnie mija i zakończy się wraz z rozpadem Rosji, czego świadkami będziemy w niedługim czasie.
10. Trzeba również brać pod uwagę i to, że dla odciągnięcia części wysiłku dywizji przegrupowujących się do obrony północno-wschodniej części terytorium Polski, może być uwikłana w walkę z rosyjskim desantem morskim, wykonanym na brzeg któregoś z województw położonych nad Bałtykiem. I będzie to dotyczyć sił dywizji dyslokującej w Szczecinie.

Konkluzja główna: Biorąc powyższe pod uwagę na szczególną i natychmiastową troskę militarną zasługują taka części terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak obszary województw Warmińsko-Mazurskiego, Podlaskiego, Lubelskiego i Mazowieckiego. Tym samym występuje tam konieczność zbudowanie "podłoża terytorialnego systemu militarnego RP", na którym mogłyby skutecznie działać samodzielnie mało skuteczne obronnie, ale w koegzystencji z Wojskami OT wysoce efektywne, wojska operacyjne. Działanie takie jest konieczne, ponieważ OBRONA NARODOWA [obronność] to całokształt sił i środków państwa i społeczeństwa, a także sposoby oddziaływania na otoczenie w celu zapobiegania i przeciwdziałania zagrożeniom, które godzić by mogły w bezpieczeństwo narodowe. Funkcjonalnie jest to działalność, mająca na celu obronę ludności, mienia i środowiska. Strukturalnie jest to organizacja, która działa na poziomie strategicznym (państwowym) w zakresie obrony ludności, mienia, środowiska i terytorium. Toteż struktura zapewniająca te obronę, jaka są Siły Zbrojne RP, muszą mieć realna zdolność do wykonywania tych składowych Obrony Narodowej, zarówno na poziomie strategicznym, jak i regionalnym i lokalnym, a to jest wykonalne jedynie przy wykorzystaniu zarówno wojsk operacyjnych, jak i przede wszystkim - Wojsk Obrony Terytorialnej.

Kalkulacje


Budowa Wojsk Obrony Terytorialnej, jako wojsk lokalnych (miejsko-powiatowych), w czterech północno-wschodnich województwach (Lubelskim, Podlaskim, Warmińsko-Mazurskim, Mazowieckim) powinna być potraktowana, jako priorytetowe przedsięwzięcie strategiczne nie tylko w sferze obronności, ale przede wszystkim bezpieczeństwa państwa w obecnej sytuacji geostrategicznej Polski, bo bezpieczeństwo jest fundamentem wszystkiego, co czynimy - mawiał H. Kissinger, były sekretarz stanu USA. W każdym narodzie cenioną jest tylko jego samodzielność. Tylko rzeczy własnymi rękami robione posiadają istotne znaczenie; (...) sprawiedliwość i wolność bez siły jest gadulstwem i dzieciństwem (...) historia jest ciągłą walką sił i że kto siły nie ma, ten się w historii nie liczy10 - przyjmował J. Piłsudski i co się sprawdziło w 1939 r., kiedy tej siły nie było, ponieważ na 1,5 miliona rezerwistów tylko 50 000 wykorzystano do formacji Obrony Narodowej, ówczesnych wojsk obrony terytorialnej i dopiero przegrana wojna z Niemcami i agresja Rosji Radzieckiej na ówczesną RP uruchomiły ruch opory Państwa Podziemnego, ale czyniono to w konspiracji i po oddaniu broni okupantom.

Praktyczną stroną do skonkludowania tamtego stanu braku właściwego przygotowania do obrony Polski w kontekście współczesnego rosyjskiego zagrożenia, może być świadomość tezy, którą stawiał W. Churchill twierdząc, że w stosunkach międzynarodowych - a w tym obrony państwa przed agresją - żadna polityka zagraniczna nie może być skuteczna, jeśli nie stoi za nią dostateczna siła i gotowość narodu do poświęceń potrzebnych do jej wytworzenia11. Głosił on też, że z tego com widział podczas wojny u naszych przyjaciół i sojuszników rosyjskich, doszedłem do przekonania, że niczego bardziej nie podziwiają oni niż siłę, i niczego bardziej nie lekceważą oni niż słabość, a zwłaszcza słabość militarną12 . Zatem trzeba mieć na względzie to, że wciąż mamy do czynienia z tą samą Rosją, o której mówił były premier Wielkiej Brytanii, a z którą to sąsiadujemy!

Mając na względzie sztukę wojenną i wynikające z niej potrzeby w zakresie przygotowania sił do obrony terytorium narodowego RP z wykorzystaniem komponentu operacyjnego i przede wszystkim terytorialnego, w pierwszej kolejności należy zbudować 104 bataliony OT (bOT) w poszczególnych powiatach województw Mazowieckiego, Warmińsko-Mazurskiego, Podlaskiego i Lubelskiego13.

Mając na względzie, że szkolenie stanu osobowego takich batalionów ma na celu przygotowanie takiej terytorialnej formacji wojskowej do realizacji zadań na rzecz niesienia pomocy ludności w sytuacji kryzysowej, ochrony i obrony przez nią wykorzystywanych obiektów w czasie zagrożenia i wojny oraz prowadzenie działań nieregularnych, struktura jego (720 żołnierzy14) powinna składać się z następujących pododdziałów:
- dowódcy,
- grupy dowodzenia batalionem (5 żołnierzy),
- 5 kopani OT (każda 96 żołnierzy),
- kompani wsparcia (126 żołnierzy),
- kopania ubezpieczeń i obserwacji (56 żołnierzy),
- kompania zabezpieczenia i łączności (52 żołnierzy).
W sumie byłoby to w 104 powiatowych batalionach OT 74 880 żołnierzy, zaś w skali państwa 273 600 (380x720).

Każdy batalion OT powinien w swoim wyposażeniu posiadać następujące ważniejsze uzbrojenie:
- 9 mm pistoletów Walter - 79 [w 104 batalionach - 8216] (2500) , "197 500"17;
- zestawów ppk - 15 [... -1560] (400 000), "6 000 000";
- zestawów plot - 32[... - 3328] (400 000), "12 800 000";
- 60 mm moździerz -12[... -1248] (40 000), "480 000";
- 7,62 mm km - 60[... - 6240] (20 000), "1 200 000";
- 12,7 mm wkm - 30[... - 3120] (100 000), "3 000 000";
- granatnik RPG - 30[... - 3120] (5 000), "150 000";
- 7,62 mm kw BOR - 60[... - 6240] (70 000), "4 200 000";
- 7,62 mm Beryl z wyrzutnią granatów - 46[... - 4784] (21 500), "989 000";
- 7,62 mm Beryl subkarabinek/karabinek - 643[... - 66872] (1 500), "964 500";
- hełm balistyczny - 720[... - 74880] (2 000), "1 440 000";
- kamizelka balistyczna - 720[... - 74880] (6 000), "4 320 000";
- dalmierz laserowy - 66[... - 6864] (20 000), "1 320 000";
- luneta do broni wyborowej - 60[... - 6240] (25 000), "1 500 000";
- wykrywacz min - 12[... - 1248] (10 000), "120 000";
- podświetlacz-wskaźnik laserowy - 6[... - 624] (35 000), "210 000";
- motocykle terenowe - 61[... - 6344] (??),
- samochód osobowo-terenowy / quad - 18[... - 1872] (??),
- samochód ciężarowy - 5[... - 520] (??).

WYJAŚNIENIE:
- Kursywą podkreślone - liczba środków w bOT.
- W nawiasach [kwadratowych] - liczba sprzętu w 104 bOT tego rodzaju sprzętu.
- W nawiasach (zwykłych) podano orientacyjny koszt jednego egzemplarza sprzętu w zł.
- W "cudzysłowach" podano koszt tego rodzaju sprzętu w 104 bOT.
- ?? - nieokreślone.

Koszt wyposażenia w podstawowy sprzęt takiego batalionu to kalkulacyjna wielkość rzędu 38 890 500,00 zł, zaś 104 batalionów dla czterech północnowschodnich województw - 4 044 612 000,00. Zatem, jak to się ma do 150 mld zł (czyli około 15 mld rocznie), jakie zamierza się przeznaczyć na wojska operacyjne w najbliższym czasie? Przecież w wypadku zbudowania Wojsk OT w całej Polsce, po jednym tego typu batalionie w powiecie, (nie licząc specjalistyczno-szkoleniowych brygad OT przy miastach wojewódzkich, a których kosztów funkcjonowania tu nie rozważno, ale w ramach kosztów funkcjonowania komponentu terytorialnego wojsk nie stanowić będą problemu), w skali całej Rzeczypospolitej trzeba na Wojska Obrony Terytorialnej przeznaczyć sumę około 15 miliardów złotych [14 778 390 000 (38018x38 890 500)], co stanowi zaledwie 10% przewidywanych kosztów na modernizację SZ RP składających się w zasadniczej masie z zawodowych wojsk operacyjnych, które samodzielnie, bez komponentu terytorialnego nie są w stanie sprostać wymogom skutecznej obrony państwa nawet przez trzy tygodnie. Jeśli jeszcze przeznaczymy na szkolenie i amunicje dalszych 10%, tj. kolejne 15 mld zł, to będziemy w stanie gwarantować sobie samowystarczalność obronną, tak oczekiwana przez sojuszników.

Sprzęt ten ("grubszy") można magazynować przy zakładach pracy strzeżonych wartą przemysłową pod nadzorem Policji, a broń indywidualną i wyposażenie indywidualne oddać do przechowywania żołnierzom "w domu" (szafki metalowe) po złożeniu przez nich przysięgi i otrzymaniu odpowiedniego "certyfikatu zdolności psychicznej" od komisji wojskowej. Przecież w posiadaniu Polaków jest już ponad 500 tysięcy egzemplarzy broni, na którą obywatele mają oficjalne przyzwolenie, więc dlaczego takiej zgody nie mają mieć żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, przysposabiani do obrony państwa?

Sprzęt medyczny można gromadzić na potrzeby WOT w lokalnych szpitalach i placówkach medycznych (w trybie umowy władze samorządowe-WOT- placówki medyczne) i korzystając z niego na bieżąco, a rotacyjnie uzupełniać w coraz to nowsze środki). Podobne umowy na okres ćwiczeń i działań pomocowych na rzecz lokalnej społeczności można zwierać z placówkami gastronomicznymi.

Spośród będących w dyspozycji WOT, w czterech województwach północno-wschodnich Polski, środków walki i transportu w każdych niemal warunkach (bezdroży), takich jak:
- zestawów ppk -1560;
- zestawów plot -3328;
- 60 mm moździerz - 1248;
- 7,62 mm km - 6240;
- 12,7 mm wkm - 3120;
- 7,62 mm kw BOR - 6240;
- podświetlacz-wskaźnik laserowy - 624;
- motocykle terenowe - 6344,
... można tworzyć współczesną mobilną husarię, która na bazie struktur WOT położonych z dala od linii frontu, będzie skutecznie nękać (a w konsekwencji zniszczy) każde zgrupowanie potencjalnego przeciwnika, prowadzącego agresję wobec Polski - tym samym wzmacniając także działania obronne batalionów OT położonych wzdłuż granicy państwowej. Można tworzyć w ten sposób husarskie zgrupowania uderzeniowe OT jednym rodzajem środków lub ich mieszane zgrupowania (stosownie do potrzeb), które po wykonaniu ataku szybko rozpierzchną się, by podjąć walkę w innym miejscu. A jeśli je wzmocnimy obserwacją dronów WOT, rozsianych po całym państwie, to Rzeczypospolita stanie się tarczą strzelniczą, gdzie pojazdy i zgrupowania agresora będą nieustannie jej celami. Stąd tworząc współczesną armię do obrony państwa i stwarzając warunki do przyjęcia wparcia innych państwa NATO, należy tak ją zbudować, (czego nie ma), aby wojska operacyjne mogły skutecznie wykorzystywać gęsto rozsianą siatkę (terytorialnego systemu rozpoznania) do pozyskiwania aktualnych informacji o przeciwniku i naprowadzania ich dalekosiężnego ognia (artylerii rakietowej o specjalny głowicach, lotnictwa, moździerzy o specjalnej amunicji, dronów uderzeniowych) w trybie wysokich technologii: cel rozpoznany i podświetlony przez WOT - cel zniszczony przez wojska operacyjne.

Obecna "samodzielność wojskowa i dominacja" komponentu operacyjnego w Polsce, prowadzi do bezproduktywnego wysiłku obronnego i wysokich kosztów tego przedsięwzięcia, które nie gwarantuje w żadnym stopniu bezpieczeństwa militarnego państwa. Pamiętajmy, o tym, że Amerykanie organizując koalicyjną operację odbijania Kuwejtu spod agresji Saddama Husajna potrzebowali około pół roku na zgromadzenia formacji uderzeniowej, a to był okres bezwzględnej pacyfikacji i grabieży przez amię okupacyjną zaatakowanego kraju, który nie był dostatecznie przygotowany do własnej obrony. Nie prowadźmy do powtórek tragedii wynikających z braku odpowiedzialności za bezpieczeństwo militarne państwa i nie oczekujmy niemożliwego od innych na naszą indolencję i głupotę - zasłaniając się oczekiwaniami i pobożnymi życzeniami.

Bierzmy odpowiedzialność na siebie, za sprawy egzystencji państwa. Innych, sojuszników traktujmy, jako uzupełnienie tej odpowiedzialności!




Przypisy:

1 - R. Szeremietiew, Polska może wygrać wojnę z Rosją, ale…,
http://szeremietiew.salon24.pl/633745,polska-moze-wygrac-wojne-z-rosja-ale, 25.02.2015 r.

2 - 19 siedlecki batalion OT współdziała z Prezydentem Miasta Siedlce. Por. Batalion Obrony Terytorialnej w działaniach przeciwdywersyjnych - "Siedlce 2015". 17-18.10.2015 r.

3 - Zapad-2009. W scenariuszu manewrów Zachód-2009 13-tysięczne wojska rosyjsko-białoruskie, po stłumieniu powstania mniejszości polskiej w Grodnie na Białorusi oraz odparciu wojsk NATO i polskich, przeszły do działań ofensywnych z terytorium Białorusi i obwodu kaliningradzkiego, przeprowadzając m.in. lądowania na brzegach potencjalnego agresora, czyli Polski. http://niezalezna.pl/34216-czy-polska-sie-obroni, 26.10.2012 r.; Na poligonach Białorusi i obwodu kaliningradzkiego ruszają dziś białorusko-rosyjskie strategiczne manewry wojskowe Zapad-2013. Bierze w nich udział ok. 13 tys. żołnierzy, dziesiątki czołgów i samolotów. - Będą ćwiczyć podbój krajów bałtyckich - alarmuje w wywiadzie dla szwedzkiej prasy prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves. http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/ruszaja-wielkie-manewry-rosji-i-bialorusi-beda-cwiczyc-podboj-krajow-baltyckich,356060.html, 20.09.2013 r. Rosyjskie wojska ćwiczą na Białorusi. Na poligonie pod Brześciem, a więc niedaleko granicy z Polską, zakończył się drugi etap rosyjsko-białoruskich manewrów wojsk desantowych. Bierze w nich udział około 400 osób. w.polskieradio.pl/75/921/Artykul/1421146,Cwiczenia-wojsk-Rosji-i-Bialorusi-tuz-przy-polskiej-granicy, 15.04.2015 r.

4 - http://gpcodziennie.pl/19566-przebrani-rosjanie-stacjonuja-nabialorusi.html#.VcbZP_ltxIk

5 - "Der Spiegel": NATO nie będzie w stanie wywiązać się z gwarancji wobec Polski, http://wyborcza.pl/1,76842,16717131,_Der_Spiegel___NATO_nie_bedzie_w_stanie_wywiazac_sie.html#ixzz3ofQixP8Q, 28.09.2014 r.

6 - W skali lądowej części (311 889 km2) państwa, są to siły mogące skutecznie prowadzić obronę na 2,46% jego terytorium - tj. jedynie na 7595 km2 [strefa obrony w wypadku czterech dywizji w jednym rzucie, 4x(szer. obr. dywizji 48 km, x głęb. obr. 35 km) + styki i ubezpieczenie boczne (5x5x35 km)] - a w odniesieniu do powyżej rozpatrywanej przestrzeni czterech województw (warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego i mazowieckiego) o łącznej powierzchni 82 521,85 km2 (odpowiednio: 24 173,47; 20 187,02; 13 987,89; 35 558,47) - tylko 9,2%. To daje powód do konieczności zagospodarowania wojskowego ponad 90% tych województw przy pomocy Wojsk Obrony Terytorialnej. Kalkulacje odnośnie dywizji opracowano na bazie K. Krakowski, Wskaźniki taktyczne Wojsk Lądowych, AON, Warszawa 2014, s.52 (materiał jawny, stąd zapewne jedynie orientacyjny, ale jednocześnie dający pojecie o skali problemu). Jeśli by wziąć pod uwagę także niezbędność zdolność i konieczność do prowadzenia działań nieregularnych na tej części terytorium RP, gdzie batalion OT prowadzi je na w rejonie odpowiedzialności o powierzchni kalkulacyjnej do 600 km2 (por. R. Jakubczak, Współczesne Wojska Obrony Terytorialnej, Bellona 2014, s.555) to, takich batalionów należałoby mieć w tych czterech województwach 138 (82 521,85:600). Mając na względzie ich wielkość kalkulacyjną - także z przywołanej powyżej pozycji wydawniczej (s. 560, zał. 61) - gdzie batalion OT posiada 720 żołnierzy, to na potrzeby tych województw należałoby posiadać 99 360 (720x138) żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

7 - Operacyjne przygotowanie terytorium do obrony (OPTO) to element infrastruktury obronnej przygotowanej stosownie do planowanego użycia sił zbrojnych w celu stworzenia dogodnych warunków do dyslokacji wojsk, zorganizowanego ich wejścia do walki i skutecznego prowadzenia działań bojowych, w którego skład wchodzą m.in. obiekty i urządzenia logistyczne, a także inżynieryjne budowane w czasie pokoju oraz rozbudowywane w okresie wzrostu zagrożenia i wojny. (Niekiedy OPTO opisywane jest także jako operacyjne przygotowanie obszaru kraju - OPOK). Jednak ze względu na to, że Konstytucji (1997) w odniesieniu do powierzchni państwa stosuje się nazwę "terytorium", logicznym następstwem tego powinna być nazwa "Operacyjne przygotowanie terytorium do obrony".
Wojskowymi obiektami OPTO są obiekty i urządzenia przeznaczone wyłącznie na potrzeby wojsk. Są nimi:
- infrastruktura systemu dowodzenia i łączności;
- infrastruktura logistyki wojsk operacyjnych i wojsk OT;
- infrastruktura systemu obrony powietrznej i sił powietrznych;
- baza koszarowa, ośrodki szkolenia, poligony, lotniska i lądowiska wojsk lądowych;
- umocnienia obronne (urządzenia fortyfikacyjne, systemy zapór i niszczeń itp.);
- bazy i obiekty morskie.
Włączenie tych obiektów do systemu obrony terytorialnej wynika z konieczności ekonomicznego wykorzystania wojsk operacyjnych, odciążania ich od zadań drugorzędnych oraz bezwzględnej potrzeby przygotowania zawczasu (podczas pokoju) i utrzymywania w stałej gotowości do szybkiego uruchomienia systemu zapór i niszczeń. Zadania te powinny wykonywać jednostki inżynieryjne OT. Obowiązkiem terytorialnych organów dowodzenia jest prowadzenie studiów operacyjnych, inwentaryzowanie obiektów infrastruktury obronnej oraz koordynowanie współdziałania w tym zakresie z siłami pozamilitarnymi.

8 - Generał prof. Bogusław Pacek, po analizie kilkumiesięcznych wydarzeń na Krymie i wschodniej Ukrainie stwierdził, że gdyby istniały tam takie formacje proobronne przy granicy to "zielone ludziki", które przeniknęły przez granicę, zostałyby natychmiast wyłapane. Ludzie się znają między sobą, znają swój teren. Por. Obrona terytorialna skuteczna na hybrydowe zagrożenia. Gen. Pacek dla Defence24 m.in. o konsolidacji formacji proobronnych i reformie NSR, http://www.defence24.pl/180194,obrona-terytorialna-skuteczna-na-hybrydowe-zagrozenia-gen-pacek-dla-defence24-min-o-konsolidacji-formacji-proobronnych-i-reformie-nsr, 17.01.2015 r.

9 - Tymi środkami są (wg C. Clausewitza): 1. Wojska operacyjne, 2. Wojska obrony terytorialnej, 3. Wola obronna społeczeństwa, 4. Masowe działania nieregularne, 5. Sojusze (najmniej pewne).

10 - J. Piłsudski: Myśli, mowy i rozkazy, Warszawa 1989, s. 34.

11 - W. Churchill, [w:] I. Slessor "Strategia Zachodu", Warszawa 1958, s. 90.

12 - Przemówienie w Fulton 5.03.1946 r. [w:] "Magia słowa", Bydgoszcz 1990, s. 193.

13 - Liczba powiatów: 42+17+21+24 = 104.

14 - Przy opracowywaniu poniższych kalkulacji korzystano z wiedzy zawartej w książce autorstwa R. Jakubczaka, Współczesne Wojska Obrony Terytorialnej, Bellona, Warszawa, 2014, oraz opracowań R. Jakubczaka, Wybrane problemy restrukturyzacji Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, "Myśl Wojskowa" - nr 4/1991 (stron 65) i 1/1992 (stron 118).

15 - Wartość podana w nawiasach kwadratowych dotyczy liczby sprzętu w 104 batalionach OT.

16 - W nawiasach zwykłych podano koszt jednego egzemplarza sprzętu w zł.

17 - W cudzysłowach podano koszt tego rodzaju sprzętu w Bot.

18 - Według stanu w dniu 1 stycznia 2014 r. w Polsce jest 16 województw, 314 powiatów, 66 miast na prawach powiatu (razem 380) oraz 2 479 gmin.