Kto jest online

72 gości on-line.






Mini statystyki



Wsparcie


Obrona Terytorialna






"Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek"
Cyprian Kamil Norwid

"Polskę, być może, czekają i ciężkie przeżycia. Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur.
Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym."

Marszałek Józef Piłsudski


Rezerwisto! Powołaj się sam!


Żołnierz Rezerwy to tytuł dawno zapomniany. Wojsko Polskie tak naprawdę nie powołało większej liczby rezerwistów na przeszkolenia od 1999 roku. Teraz podobno ma się to zmienić. Jeśli to prawda, to jest to krok w dobrym kierunku. Choć reforma znajduje się obecnie dopiero w fazie projektu, to już jednak zastrzeżenia budzą liczby - 10 tysięcy wojsk Obrony Terytorialnej AK to wiadro wody w morzu potrzeb. Z kolei zgodnie z planami MON w 2014 r. miało zostać przeszkolonych zaledwie 7 tysięcy rezerwistów. Jak widać, zdaniem decydentów zawsze były i są ważniejsze rzeczy, na które trzeba wydać pieniądze, niż przygotowanie rezerw osobowych. Staram się zaakceptować taką logikę, ale jednocześnie mam poczucie, że nie zwalnia mnie to od myślenia i działania. Zwłaszcza jeśli zdałem sobie sprawę z tego, że bardziej niż czymkolwiek innym, moja Ojczyzna zagrożona jest obecnie napaścią militarną mocarstwa ze wschodu.

W tej sytuacji nie będę dłużej przyglądał się kłótniom polityków, którzy mówią tak pokrętnie, że ich nie rozumiem. Zresztą im nie zależy na moim zrozumieniu. Mają swoje cele, egoistyczne lub partyjne, skoncentrowani są tylko na prowadzeniu wiecznych sporów i oskarżaniu jeden drugiego o błędy i zaniedbania w obszarze bezpieczeństwa narodowego. Ów brak konstruktywnej debaty politycznej nie zwalnia mnie przecież od tego, by być gotowym do obrony mojej Ojczyzny i rodaków.

Oceniam, że wyłącznie rezerwa może stawić skuteczny opór siłom wroga*. Nasze regularne siły zbrojne, jeśli będą działały samodzielnie, nie stanowią przeszkody, zdolnej zatrzymać potencjalną agresję zbrojną. W aspekcie obronnym kraju powinniśmy mieć jeden cel: nie dopuścić do rozpoczęcia działań wojennych przeciwko Polsce przez jakiekolwiek państwo. Możemy go osiągnąć tylko poprzez zbudowanie i utrzymanie wystarczających sił odstraszania. Chodzi o to, by ewentualne korzyści polityczne i ekonomiczne agresji na Polskę nie były w stanie zrównoważyć spodziewanych strat poniesionych przez przeciwnika. Tylko budowa rezerwy jest w stanie zapewnić taką siłę odstraszającą.

Nie będę jednak czekał na powszechne przeszkolenie. Nie liczę na rząd, parlament, ani też na dużą część wystraszonego społeczeństwa. Gwarancje NATO to dobra rzecz. Prawdopodobnie gdyby Prezydent Putin zakładał, że USA nie odpowie na jego atak, zrzuciłby na Warszawę jedną bombę jądrową 40 kiloton (dwa razy więcej niż Amerykanie na Hiroszimę, żeby pokazać, kto tu jest groźniejszy). Pozostałe narody Unii Europejskiej, ze strachu przed wojną nuklearną, oddałyby mu we władanie z powrotem wszystkie państwa dawnego bloku wschodniego włącznie z NRD! Czy liczę jednak NA TO, że USA obroni nas zawsze? Nie, serce Amerykanów to wolność, a wlewa się ją na stacjach paliwowych. Wystarczy zagrozić poważnie wolności USA, a można się spodziewać, że w razie zagrożenia militarnego Polski, usłyszymy tylko we wszystkich kanałach telewizyjnych, że są z nami, że popierają i stanowczo przeciwstawiają się agresji. Przepraszam za wielkie uogólnienie - byłem z żołnierzami US Army w ciężkich chwilach i wiem, że to prawdziwi patrioci, którzy zrobią to, co do nich należy. Jednak decyzje zasadnicze do nich nie należą. Żołnierze zaś francuscy czy angielscy, nawet po ewentualnym ogłoszeniu wojny wcale nie muszą zostać zmobilizowani, lecz nadal rozgrywać mecze piłkarskie, robić defilady i pokazy siły, jak to miało miejsce w 1939 roku. To czarny scenariusz polityczny, ale jestem oficerem po rozpoznaniu. W celu zrozumienia przeciwnika szkolono nas, byśmy stosowali prostą technikę: wcielenia się w przeciwnika, planowania i myślenia jak on. Oczywiście na tyle, na ile rozumiem jego sposób myślenia i wiem, jakie może mieć cele oraz jakie posiada środki by je osiągnąć. Zawsze uczono nas zakładać najgorsze i szukać na nie rozwiązania. Nie ulega wątpliwości, że obce państwa mają szpiegów w Polsce. Nie chcę ich teraz wyłapywać. Chcę jednak, aby donieśli swoim mocodawcom że stawimy silny i zdecydowany opór, że zadamy duże straty, które uczynią atak na Polskę nieopłacalnym! Nie będziemy walczyć z narodem rosyjskim, to nasi bliscy sąsiedzi, ludzie serdeczni, gościnni i lubią się weselić przy stole tak samo jak my. Jeśli jednak imperium rosyjskie straszyłoby napaścią swoimi wojskami na mój kraj, to chcę być gotów zadać mu takie straty w siłach zbrojnych i ich zapleczu polityczno - gospodarczym, żeby im się to nie opłaciło. Przede wszystkim chcę, aby druga strona miała takie przekonanie.

Działania w ramach NATO, Unii Europejskiej, systemy obronne kraju, siły zbrojne w służbie czynnej, wyszkolenie specjalistów, również tych z rezerwy, to odpowiedzialność prezydenta, parlamentu, rządu i generałów. Nas, żołnierzy rezerwy, obowiązuje gotowość do obrony. Tutaj przechodzę do sedna sprawy: co możemy skoro i tak nic nie możemy? W jaki sposób przekonamy potencjalnego napastnika, że za dużo straci, jeśli nas zaatakuje?

Jest to możliwe. Przez najbliższe 15 lat mamy jeszcze wystarczającą liczbę żołnierzy i oficerów rezerwy, wliczając tych po zasadniczej i kontraktowej służbie wojskowej oraz podchorążych SPR (nie mylić z NSR, który w praktyce uzupełnia braki etatowe w obecnych jednostkach bojowych). Taki oficer jak ja, czy też podoficer rezerwy może w ciągu 14 dni przeszkolić każdego żołnierza rezerwy w strzelaniu i taktyce do poziomu, który gwarantuje skuteczność w walce, a szczególnie w obronie. Jeśli będzie mniej czasu, to jest to możliwe nawet w 7 dni, przy czym szkolony ma wówczas 2 godziny snu na dobę. Jest nas instruktorów - praktyków "z linii" jeszcze tysiące. Każdy z nas wyszkoli w tym krótkim czasie 30-tu rezerwistów pod warunkiem, że będą przygotowani psychicznie i fizycznie do walki.

Co to znaczy być odpornym psychicznie? Na co odpornym i dlaczego?

Ponownie rozwinę swoją wyobraźnię i wcielę się w rolę doradcy i planisty sztabu Prezydenta Putina: "Polaków najlepiej pokonać Polakami, rozbijając ich wewnętrznie, napuszczając jednych na drugich. Najskuteczniej oddzielimy ich od wsparcia Amerykanów, grając na nucie ich wrodzonego antysemityzmu, czym rozjątrzą wpływową część społeczeństwa i rządu USA. Amerykę zajmiemy w tym czasie kryzysem w rejonach roponośnych, społeczeństwa Unii Europejskiej podzielimy dając kontrakty jednym, a nie dając drugim oraz utrzymując wysoki poziom strachu przed totalną wojną w Europie. Potrzebujemy tylko dać im usprawiedliwienie przed własnym sumieniem, dlaczego zostawiają Polskę samą. Tego Polacy mogą dostarczyć sami. Jest bardzo duża grupa Polaków, którzy deklarują, że nie będą walczyć w obronie własnej ojczyzny. Aby ukryć się w większym tłumie i żeby nie wyszło na jaw, że tak naprawdę po prostu nie wytrzymują natężenia lęku o siebie, swoich bliskich, swój stan posiadania, wygodne i spokojne życie, starają się do swojej retoryki przekonać jak najwięcej pozostałych. Tych będziemy umacniać w polskim społeczeństwie. To tylko niektóre z powodów, dla których ponownie oddadzą nam pod opiekę swój kraj: ZUS jest niesprawiedliwy, trzeba harować do 67 roku życia, kolejki do lekarzy chyba, że jesteś bogaty; na front niech pójdą dzieci rządzących elit; mieliśmy pracę w PRL-u, teraz musimy szukać jej na obczyźnie, miliony już wyjechały; elity na pewno uciekną ze swoimi majątkami z zagrożonego kraju; "celebryci" i biznesmeni będą urządzać wieczorki chopinowskie w Londynie i Paryżu; zrobią rząd na uchodźstwie i będą obwieszać się medalami. Ludzie ci potrzebują reprezentacji politycznej pod następującymi hasłami: Rosji nie należy drażnić, kraj nie może być zniszczony doszczętnie wojną, dlatego tylko, że będziemy głupio bohaterscy; zostawią nas samych na pastwę wroga, trzeba być mądrym i ugodowym, a tak naprawdę to obcy kapitał nas okrada. Mamy już duże osiągnięcia na polskich forach internetowych, gdzie nasi pracownicy zdobywają pierwsze komentarze pod każdym ważniejszym artykułem czy wiadomością dnia. Zniechęcamy społeczeństwo polskie do konkretnego działania zajmując tym, co robią najlepiej, to jest wylewaniem żalu, oskarżaniem siebie nawzajem i wyśmiewaniem tzw. patriotyzmu. Liderów uległych partii wzmocnimy wyłącznością na handel z Rosją, sami się namnożą. Jednocześnie społeczeństwo rosyjskie przekonamy, że Polacy ich nie szanują, a do ciężkich gospodarczo dla nas czasów namówili resztę krajów europejskich i Amerykę. Wystarczy propaganda telewizyjna, w czasie grania naszego hymnu narodowego sprowokujemy Polaków do gwizdów i ekscesów, nasi wybrani sportowcy i kibice (FSB, służby) pomogą, żeby polscy kibice lżyli i napadali na naszych, niszczyli flagi rosyjskie, słowem wesprzemy wizerunek Lacha i Pana, który pomiata Rosjaninem. Teraz jeszcze sami nie jesteśmy gotowi, potrzebujemy czasu dla naszych sił zbrojnych. Jak zyskamy na Ukrainie, trzeba będzie załagodzić, podpisać, uśpić rozbudzoną czujność, niech pozdejmują z nas te satelity".

To tylko niektóre przykłady wojny psychologicznej, którą toczy się z naszym społeczeństwem w celu pozbawienia nas woli do obrony kraju, a tym samym usprawiedliwienia innych, dlaczego nam nie pomogli, choć zobowiązywały ich do tego spisane na kartkach papieru sojusze.

Ludzi deklarujących, że nie będą bronić ojczyzny nawet rozumiem - mają prawo się bać. Nadal ich szanuję, jako ludzi. Odsuwam się jednak od nich, choćby nawet byli moją rodziną, pracodawcami czy znajomymi, na odległość, która zapewni, że ich defetyzm i lęki nie przejdą na mnie. Nie pozwalając sobie na zwątpienie, praktycznie na ten temat z nimi nie rozmawiam. Nie będę chował głowy w piasek ukrywając się przed wrogiem, jeśli ten się takim czyni, strasząc mnie atomem, agresją czy też najeżdżając mój kraj. Jeśli ludzie którzy się boją, mnie o to poproszą, pomogę im się spakować i wyjechać z Polski, skoro nie dają sobie rady z własnym lękiem. Sytuacja zmienia się oczywiście w trakcie wojny: dezerterów i kolaborantów łapie się, sądzi i wykonuje wyroki. Osobiście podoba mi się, jak Kmicic potraktował Kuklinowskiego, który przekonywał obrońców Jasnej Góry do poddania się, wzmacniając tym samym tzw. partię ugodową, czyli - inaczej mówiąc - przestraszonych w klasztorze. Rosjanie to bratni naród, z którym chcę handlować, żyć w dobrobycie i życzę im wszystkiego, co najlepsze. Ale tylko dopóty, dopóki Rosja ze swoją władzą nie stanie się wrogim imperium, dążącym do narzucenia mi swojej dyktatury.

Co w tej sytuacji może zrobić żołnierz rezerwy Wojska Polskiego? Moja rada jest prosta: w obliczu zwiększonego zagrożenia, stań przed sobą samym oraz swym żołnierskim sumieniem i POWOŁAJ SIĘ SAM. Rozpocznij trening fizyczny i wzmocnij odporność psychiczną. Tak przygotowanego, ja i wielu podobnych rezerwistów oficerów, podoficerów oraz żołnierzy w służbie czynnej przeszkolimy do walki w tydzień lub dwa, jeśli zajdzie potrzeba. Jak można wzmocnić odporność psychiczną? Można np. wyruszyć w góry, stanąć nad przepaścią, świadom możliwości upadku, bólu, śmierci, jednocześnie cieszyć się własną odwagą, napawać oczy widokiem, aż do chwili zupełnego szczęścia. Jeśli jeszcze nie czytałeś, przeczytaj "Akwarium" Wiktora Suworowa, o tym jak Rosjanie szkolili Specnaz. To jeden z moich sposobów. Wcześniej musisz jednak poznać podstawy alpinizmu, asekuracji na linie - słowem nie chcę, żebyś naprawdę spadł. Chodzi o to, żebyś zdał sobie sprawę z tego, jakie masz lęki. Każdy je ma, bo od urodzenia sterowano nami za pomocą kija i marchewki, a my sami nie staliśmy się inni i wykorzystujemy lęk innych do przejmowania nad nimi kontroli lub osiągnięcia zamierzonej reakcji u straszonego. Nie tłum tych lęków, stłumione kiedyś i tak z podwójną siłą nas nachodzą, rozmawiaj "z nimi", użyj wyobraźni do przeżycia najgorszych chwil, spoć się przy tym ze strachu. Zobaczysz, jak małą mają nad tobą moc, kiedy przyjdą w rzeczywistym świecie.

Społeczeństwo polskie najlepiej charakteryzują słowa Mickiewicza, które warto zapamiętać:

"...Nasz naród jak lawa, z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi,
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi".


Nie przekreślaj i nie osądzaj nikogo, bo ta powierzchnia lawy, która dziś jest zastygła i plugawa, jutro może pęknąć ukazując swoje rozgrzane do czerwoności wnętrze, poruszające wolę i dusze do działania. Ci zaś, którzy teraz są tą głębią, mogą wypłynąć na wierzch, stwardnieć pod wpływem warunków zewnętrznych i stać się częścią jak głaz plugawą (przemiana typowa dla tych, którzy dostają tzw. "stołki"). Naucz się na pamięć i ze zrozumieniem "Ody do młodości" Adama Mickiewicza. Jeśli denerwują Cię jacyś politycy, doradcy, słowem "gadające głowy", to znajdziesz tu odpowiednie fragmenty, które dużo Ci wyjaśnią. Dam Ci wskazówkę, jak zrozumieć naszego wieszcza: młodym duchem można być mając 65 lat, a starym, stać się w wieku lat 20. Teraz, w sytuacji zagrożenia Ojczyzny, dokonaj wyboru, do której części narodu należysz.
Przygotowanie fizyczne żołnierza rezerwy, gotowego bronić swojej ojczyzny: marsze z plecakiem dociążonym kamieniami lub piaskiem. Wspieraj innych, których spotkasz na treningu (podczas marszu, biegu, na siłowni, jazdy rowerem, na treningu walki wręcz itp.), pozdrów słowem "Czołem". Łatwo rozpoznasz kolegę rezerwistę po spoconym czole, błysku w oku i radosnej zaciętości na twarzy. Ćwicz pompki i podciągnięcia na drążku, który zamocuj w futrynie drzwi. Jeśli chcesz więcej, biegaj na orientację z mapą, pływaj na basenie, strzelaj w klubie strzeleckim. Możliwości jest wiele, ale masz to polubić. Nie może to być tzw. "słomiany zapał". Dodatkowo solidna nauka języka rosyjskiego, szczególnie w mowie.

Efekt końcowy to stan, w którym zalęknieni przed potencjalnym wrogiem staną się izolowani w naszym społeczeństwie, zaś szpiedzy doniosą Moskwie, że polska rezerwa jest patriotyczna, odporna psychicznie i fizycznie, groźna, wprost nie do pokonania. Pamiętaj, że "nikt nie jest pokonany dopóki nie jest zniechęcony". Będą starali się, żebyś nie znał i nie pamiętał historii swojego kraju, będą krytykowali i wyśmiewali patriotyzm. Mają wielu pajaców, tzw. celebrytów, dziennikarzy i polityków, którzy przez naiwność, pieniactwo, chciwość, małoduszność gotowi są powiększać liczbę zastraszonych, leniwych, obojętnych. To jest bowiem woda, w której pływają i łowią, aby mieć pełne koryto i ukryć swoją mierność. Nie zwalnia nas to od odpowiedzialności za obronę nawet tych "słabszych"! Nie ma większego pacyfisty i miłującego pokój od żołnierza, który szkoli się, aby nie dopuścić do agresji wroga, zwiększając swoją gotowość do walki i poświęcenia. Pozostałych proszę o wsparcie dla nas, trenujących rezerwistów, nawet nieznajomych. Wystarczy uśmiech i brawa. Będą one dla zmęczonego wysiłkiem fizycznym i pracą nad sobą zachętą i jedyną nagrodą.

Paradoksem jest fakt, że nasi przywódcy nie mogą oficjalnie się zgodzić z wieloma tezami zawartymi w tym artykule, bo takie zajmują obecnie stanowiska służbowe, są obserwowani w NATO i Unii Europejskiej. Generałom nie wolno zrobić szkolenia na dużą (czytaj: wystarczającą) skalę do np. obrony przed bronią masowego rażenia, bo politycy nie pozwolą, obawiając się oskarżenia o sianie paniki. Sam jestem wielkim optymistą, co do przyszłości naszego kraju, ale chcesz pokoju, gotuj się do wojny - "Si vis pacem, para bellum". Może rezerwiści potrzebują takiej naszywki, żeby się odnajdywać w tłumie?

Jeśli trafisz pod moją komendę na czas wojny, zrobię wszystko żebyś wrócił do domu żywy i zdrowy, a zadanie nam postawione zostało wykonane. Jedno mogę obiecać: pierwszy będę na polu walki i ostatni z niego zejdę. Tak mi dopomóż Bóg.



* Zaniechanie powszechnego poboru i uzawodowienie armii skutkuje zmniejszaniem się odsetka dorosłych Polaków mających doświadczenia w zakresie służby wojskowej bądź przeszkolenia wojskowego (z 39% w roku 1999 do 25% obecnie i 6% kobiet). Ponadto ponad połowa badanych deklarujących, że odbyli przeszkolenie wojskowe (52% z tej grupy ukończyła już 55 lat, w tym 25% 65 lat). Centrum Badania Opinii Społecznej, wrzesień 2014 r. komunikat nr 124/2014.

Badanie "Aktualne problemy i wydarzenia" (291) przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 19 - 25 sierpnia 2014 roku na liczącej 980 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Ponieważ są to bardzo przybliżone / szacunkowe dostępne dane i moja ich interpretacja, zdecydowałem się podać je w formie dodatku poniżej.

W Polsce jest 12,9 mln mężczyzn w wieku tzw. produkcyjnym (18 - 64 lat) - (http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/L_ludnosc_stan_struktura_30-06-2013.pdf). Licząc wyłącznie mężczyzn do 65 roku życia, musimy odliczyć 1/4 z 25% co daje 19% deklarujących, że posiadają doświadczenie w zakresie służby wojskowej bądź przeszkolenia wojskowego (w tym są też wojska regularne i są w wieku do 65 lat). Jeśli nawet 2,9 mln wyjechało za chlebem, to 19% z 10 mln daje 1,9 mln. Minus 120 tys. regularnych wojsk daje 1.78 mln mężczyzn posiadających przeszkolenie wojskowe, czyli potencjalnej rezerwy. Są to dane szacunkowe, prawdziwe są ścisłą tajemnicą wojskową. Pominąłem też 6% kobiet deklarujących, że odbyły lub odbywają przeszkolenie wojskowe. Należy zwrócić uwagę w jak szybkim tempie spada ilość posiadających przeszkolenie wojskowe z ok. 3,5 mln w 1999 roku do ok. 1,9 mln w 2014 roku. Może w księdze Guinnesa zapiszą nowy rekord w dążeniu państw do pokoju na świecie.

Jeśli RP nie stać na broń i amunicję, wyposażenie osobiste żołnierza rezerwy dla wszystkich tzn. ok. 1,78 mln, to ja mam taki pomysł. Kto może i chce (a nie posiada przydziału mobilizacyjnego), niech zadeklaruje i kupi wykonaną w Polsce broń długą i krótką (praca dla Polaków), zdeponowaną w magazynach Obrony Terytorialnej (należy utworzyć), z której będę mógł strzelać zakupioną przeze mnie amunicją na zorganizowanych szkoleniach i w razie potrzeby w krótkim czasie się uzbroił. Mundur i wyposażenie będę miał w domu i też sam mogę kupić, wyposażenie i umundurowanie byłoby akceptowane przez MON. Oczywiście trzeba będzie dostosować odpowiednie zarządzenia Ministra Obrony Narodowej i przepisy prawne. Jest tu też przestrzeń dla prywatnych przedsiębiorców patriotów, którzy deklarują wystawienie 100 tys. wojska.

mjr rez. Krzysztof Wójcik



1980 - 1984 Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu, kierunek rozpoznanie.
Stopień majora, kiedy Polska starała się zostać członkiem NATO.
Pierwszy polski oficer, który ukończył kurs RANGER w US Army oraz College Wojskowy w Kanadzie.
Oficer sztabu Brygady Nordycko - Polskiej w Bośni, pierwsza misja IFOR.
14 m-cy misji w IRAKU, na pierwszej linii.
24 m-ce misji w Afganistanie, jako instruktor doradca miejscowej Policji.
Oficer operacyjny GROM pod dowództwem Generała Petelickiego.
Po odejściu do rezerwy przez pięć lat reprezentant WP w pięcioboju oficerów rezerwy NATO (wielokrotnie pierwsze miejsce w strzelaniu z broni długiej i krótkiej oraz ewakuacji medycznej).


mjr-krzysztof-wojcik.jpg
Tuż przed skokiem spadochronowym na pokazach w Bielsku-Białej (taki mundur można kupić w wielu sklepach) - 20.09.2014 r.