Kto jest online

73 gości on-line.






Mini statystyki



Wsparcie


Obrona Terytorialna






PRZYSIEGA w ramach sluzby w WOT  Na dół

Go to page :

  • witam
    od samego poczatku kiedy przedstawilem mojej zonie czym ma byc WOT i dlaczego chce jak tylko powstanie na pomorzu wstapic w ich szeregi rozgorzala w naszym domu cicha wojna. Moja luba usnula sobie terie ze to co do niej mowie jest ok co do samej idei , ale co jezeli za jakis czas staniemy na ulicy na przeciw sobie (ona w jakiejs manifestacji,a ja w ramach WOT bede pilnowal spokoju w kraju). Oczywiscie mnie to rozbawilo, probowalem jej wyjasnic ze przysiega nakazuje stac na straży konstytucji i kraju itd... (jak to kazda wojna domowa), ale teraz zaczynam tracic swoja pewnosc siebie bo to co sie dzieje na "wiejskiej" ostatnio w niczym nie przypomina mi demokracji i nazywanie tych zajsc "puczem"mnie przeraża . Prosze o wybaczenie ale jestem malo polityczny i zawsze kierowalem sie swoim przekonaniem wiec teraz jako calkowity entuzjasta idei nie wiem czy moje sumienie pozwala z pelna swiadomoscia zawierzyc wladzy bo jest ona w stanie stworzyc NOWA KONSTYTUCJE kura moze miec malo wspolnego z wolnoscia i dobrem naszego kraju.
    prosze wiec o jakies podpowiedzi bo zaczynam sie obawiac o losy naszego niemowlaka (WOT)
  • Nie jestem entuzjastą obecnej władzy narodowo-socjalistycznej (zastrzegam, że w żaden sposób nie chcę przez to powiedzieć "nazistowskiej", bo takie porównania są absurdalne), natomiast jeżeli kolega nie dostrzega i nie rozumie działalności V kolumny w Polsce i stawia ją w opozycji do obecnej władzy czyhającej na wolność i dobro naszego kraju, to rzeczywiście jest tu pewien problem, który wymaga podpowiedzi. Ja koledze podpowiem, że gdybym miał do wyboru stawać w demonstracji razem z byłymi SB-kami, szefami WSI kształconymi na moskiewskich "uczelniach", "patriotami" głęboko zakorzenionymi w polskiej tradycji spod znaku siedmiu króli, wieszakowymi feministkami i entuzjastkami "śniadych książąt", pod patronatem Bolków, Lisów od listy pryszczy na dupie, Szechterów i tym podobnych Michników (przypomnę tutaj również niedawne głębokie zatroskanie stanem demokracji w Polsce wyrażone przez niejakiego Stefana), a stawać przeciwko takim demonstrantom, to wybrałbym jednak tę drugą opcję, chociaż nie jako żołnierz WOT, bo jestem całkowicie pewien, że do takiej sytuacji nie dojdzie, przynajmniej dopóki jest u władzy aktualna ekipa. O czym świadczy też wyjątkowa samowola, jakiej dopuszczają się "obrońcy demokracji" łącznie z próbami destabilizacji kraju pod patronatem naszych międzynarodowych "przyjaciół" bez żadnej reakcji ze strony tejże władzy. Aż chciałoby się zapytać, gdzie są te służby, które jeszcze niedawno tak ochoczo broniły demokracji, że posuwały się do agenturalnej inwigilacji środowisk pro-life, nasyłania tajniaków na karykaturzystów niektórych bardzo ważnych osób, organizowania prowokacji na demonstracjach patriotycznych itp. Kto wie jednak, czy w przyszłości obecni "obrońcy demokracji", jeżeli - nie daj Boże - powrócą do władzy, nie będą chcieli znów "bronić demokracji" mając do dyspozycji nowe narzędzie, jakim będzie OT, do idei której z takim entuzjazmem przez lata podchodzili, a którą teraz tak strasznie sponiewierała obecna władza, że aż posunęła się do próby jej utworzenia. I tutaj jest rzeczywiście dylemat. Całe szczęście, że przynajmniej żona nie przysparza mi dylematów, łażąc po jakichś demonstracjach, bo wtedy byłaby to niemożliwa do przezwyciężenia sprzeczność poglądów. A tak to tylko marudzi, że musi z dziećmi sama zostawać, za co chciałbym Jej w tym miejscu serdecznie podziękować i życzyć wszystkim tylko takich problemów z żonami w kontekście szkoleń ON, a w przyszłości WOT.
  • Właśnie ukazał się ciekawy artykuł na Defence24:

    http://www.defence24.pl/513818,polska-potrzebuje-
    -dywizji-opinia

    Sugeruję zastanowić się nad tego typu zagrożeniami dla wolności w Polsce i tym, kto przez lata stał za tego typu konsekwentnym i świadomym demontażem zdolności obronnych, zamiast nad wydumanym zagrożeniem dla wolności demonstracji ze strony WOT. Dzisiaj środowiska "obrońców demokracji" to są w większości ci sami ludzie, którzy stali za tamtą destrukcyjną polityką, i to jest problem dla Polski.



    Edytowany przez pga o 28-12-2016 - 10:29.
  • kolego jezeli polowa narodu ktora boi sie o swoja przyszlosc to V kolumna to chyba nie o ta sama chodzi ale nie zapominajmy ze bledy sa zawsze po obu stronach i dziekuje za odpowiedz ;)
  • V kolumna to są ci, którzy stoją za określonymi działaniami politycznymi, a nie połowa narodu. Czy ta połowa, która boi się o przyszłość (skąd akurat połowa, ale niech tam już będzie) w 100% popiera tego typu działania, to śmiem wątpić, bo ludzie z różnych powodów boją się o swoją przyszłość. Ale nawet ci, którzy to popierają, to nie musi być wcale V kolumna i ja tego nie twierdzę. Co nie znaczy, że określone nastroje nie są rozgrywane przez V kolumnę. Zgadzam się, że nikt nie jest wolny od błędów i ubolewam, że obecna władza daje w sposób często nierozważny pożywkę dla różnych działań, które jednak w sposób jednoznaczny oceniam jako inspirowane z pozycji wrogich Polsce. I nie podzielam obaw o zagrożenie dla wolności ze strony WOT w rękach obecnie rządzących. Ale może niepotrzebnie emocjonalnie odpowiedziałem na Twojego posta, bez urazy. Zapewne pozostaniemy przy swoich poglądach. Przeczytaj artykuł, do którego link podesłałem. Myślę, że nie ma tam niepotrzebnej polityki, a nad faktami trzeba się zastanowić (btw, jest tam mowa o rozwiązanych brygadach OT, ale to jednak była OT wg koncepcji nieco innej, niż teraz powstaje, a tym bardziej o co zabiega nasze Stowarzyszenie).
  • absolutnie nie negowalem zaniedban w sprawach obronnosci kraju czy to celowych czy tez z czystej proznosci boje sie tylko wmieszania WOT do polityki
    i moze tak jest lepiej ze pomomo roznych przekonan laczy nas troska o nasza Ojczyzne.
  • Niedawno przy wigilijnym stole, jako członek stowarzyszenia nie wykluczyłem wstąpienia do OT, bo docelowo właśnie po to jest to stowarzyszenie. Po tym babcię rozbolało serce, a tata wyszedł, ponieważ sami czerpią wiedzę wyłącznie z TVN-u, Wiadomości ostentacyjnie nie oglądają (za to o 17 zawsze Teleexpress) i naprawdę czują zagrożenie demokracji. Ta sama babcia porównała wprowadzaną OT do (sic!) ZOMO! Nie potrafiłem wyprowadzić kontrargumentu, gdy zostało powiedziane, że OT ma w oficjalnych założeniach/statucie(?) "tłumienie niepokojów publicznych" (proszę o potwierdzenie!), które to niepokoje chyba mogę podpiąć do pierwszego postu w tej dyskusji. Nie jestem znawcą, ale spodziewam się, że podobną klauzulą jest związane wojsko, bo jest ono, żeby bronić prawowitej władzy, a przynajmniej dołączenie do jakichkolwiek sił "niepokojów społecznych" można chyba nazwać puczem.
    Zgadzam się z pga w tym, że jestem raczej pewny, że to bardzo skrajny scenariusz, że w głowie naszego ministra obrony narodowej siedzi misterny plan wprowadzenia, a potem wyprowadzenia OT na ulice, żeby "ostatecznie rozwiązać kwestię KOD-owską". Wolę wersję taką, że OT jest Polsce potrzebna, że spełniałaby dużo celów militarnych i niemilitarnych, odciążyłaby wojsko oraz wzmocniła nasz potencjał obronny, chociażby poprzez zaznajomienie większej rzeszy Polaków z obsługą broni.
    Natomiast historia pisze różne scenariusze, a dla Polski nierzadko czarne. Jeszcze niecałe 100 lat cieszymy się pokojem (choć stosunkowo niedawno na polskich ulicach stały czołgi), ale wcześniej było to ok. 20 lat. Co ze zwykłymi obawami (np. żony rybaka lub mojej babci), że OT zostanie upolitycznione i wykorzystane jako bojówka PiS-u? Mi wystarczy podejście zdroworozsądkowe, że to raczej niemożliwe, żeby w XXI wieku, w środku Europy, Antoni wyprowadził swoich zielonych ludzików przeciwko manifestacjom opozycji, lecz jednak pojawiają się podobne głosy.
  • No właśnie, niestety wielu ludzi czerpie wiedzę z WSI - przepraszam - TVN24 i mediów o podobnej proweniencji i w zasadzie nie docierają do nich żadne argumenty. Jeżeli nie rządzi jedynie słuszna opcja ideologiczna - to jest to zagrożenie wolności, demokracji, faszyzm, dyktatura. Lewactwo opanowało media i sposób myślenia wielu ludzi do tego stopnia, że już nawet etykieta "prawicowy", "konserwatywny" są zaliczane do najcięższych oskarżeń. W Polsce to jeszcze nie jest tak widoczne, zwłaszcza że rządzi ekipa, która przynajmniej sama o sobie sądzi, że jest prawicowa i konserwatywna (z czym ja bym zresztą polemizował). Ale np. we Francji, w Niemczech, w Szwecji - określenie, że ktoś jest prawicowy i konserwatywny to jest poważny zarzut, z którego ludzie gęsto się tłumaczą. Ostatnio nawet jakiś biskup z Watykanu (!) zarzucił komuś, że jest prawicowym konserwatystą. No po prostu ciężka potwarz, niemal jak zarzut o odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne w czasach stalinizmu. Tzw. demokracja liberalna na naszych oczach staje się nowym totalitaryzmem, który za zgodne z demokracją i jedynie słuszne uważa wyłącznie to, co wpisuje się w nurt lewicowo-liberalny.
    A wracając do meritum - komuna w PRL-u odważyła się wyprowadzić wojsko na ulicę jedynie trzy razy, jeśli się nie mylę (stan wojenny traktuję zbiorczo), działając z przyzwoleniem (nakazem?) Wielkiego Brata. Wojsko, podkreślam, nie milicję. Jeżeli ktoś uważa, że w dzisiejszych czasach i uwarunkowaniach międzynarodowych PiS / Macierewicz tworzy WOT, żeby je wyprowadzić przeciwko obywatelom, to musi być - delikatnie mówiąc - mało wyrobiony politycznie i słabo odporny na głupotę / propagandę, którą serwują niektóre media, albo cierpieć na ciężkie urojenia na tle zacietrzewienia ideologicznego. No i jest jeszcze trzecia opcja - głoszenie takich haseł jako świadoma dezinformacja i defetyzm.
    Takie jest moje zdanie - nikogo nie chcąc obrazić - ale swoich poglądów się nie wstydzę.
  • Ja nie ukrywam jestem przeciwnikiem WOT z kilku względów. Przede wszystkim żołnierzem nie powinien zostawać ktoś kto nie odbył jakiejkolwiek formy służby czynnej, nie spędził chociaż tych kilku miesięcy 'na baczność', jedząc wojskową kaszę. Omija go cały trud służby który powinien taką osobę, głównie pod względem psychicznym, weryfikować. A dlaczego tak twierdzę? Z prostego względu. Są oni elementem niepewnym. Wojsko nie powinno służyć uszczęśliwianiu trzydziestoparolatków którzy wiedzą lepiej od tych 'złych trepów', mimo że sami walili rekordy w sprincie na setkę jak WKU sobie o nich przypomniało. Takie wojsko będzie pozbawione dyscypliny, karności i bezwzględnego podporządkowania rozkazom. I niestety wasze opinie przedstawione powyżej tylko to potwierdzają. Weźcie sobie to do serca, że żołnierz ma być wierny jak pies i słuchać się tylko jednego pana. Służymy demokratycznej wybranej władzy i wypełniamy jej rozkazy, niezależnie czy w głębi serca się z nią zgadzamy czy nie. W innym wypadku nie jesteśmy wojskiem tylko zbieraniną gówno wartych filozofów.
  • Pierwsza sprawa – nikt w tej dyskusji, ani myślę w żadnej innej na tym forum, nie obraził żołnierzy zawodowych sformułowaniem „złe trepy” i nie stawia ich w opozycji do żołnierzy WOT. Wśród członków Stowarzyszenia są również byli i obecni żołnierze zawodowi, którzy aktywnie udzielają się szkoleniowo wśród i na rzecz – było nie było – cywilów. Czy ich również należy zaliczyć do grona gówno wartych filozofów, skoro widzą w tym sens i działają w organizacji, która powstała po to, żeby wspierać ideę obrony terytorialnej? Stawiając sprawę w ten sposób, co najwyżej sam sobie potwierdzasz wykreowaną na własne potrzeby tezę.
    Następna sprawa – czy żołnierz powinien być posłuszny tylko władzy demokratycznej, czy raczej władzy legalnej? Władza legalna nie musi być demokratyczna. Tylko że żołnierz podlega rozkazom swoich dowódców. Co, jeżeli dowódcy nie wykonują rozkazów legalnej władzy? Czy wg Ciebie są granice posłuszeństwa? Czy żołnierz ma być bezmyślnym narzędziem w rękach dowódców? Nie sięgając aż tak daleko w przeszłość, weźmy następujące przykłady: przewrót majowy, żołnierze Wehrmachtu, grudzień 1970, stan wojenny, pucz Janajewa, ostatnia próba przewrotu w Turcji. Czy Twoim zdaniem wszystkie z tych przykładów są tak jednoznaczne, że możesz je skwitować jednym kategorycznym komentarzem? Oczywiście są to sytuacje ekstremalne, ale rozpoczęta w tym wątku dyskusja ociera się o tego typu dylematy.
    Możesz nas nazywać gówno wartymi filozofami, tylko że jak na razie większość z nas jest cywilami, nie podlegamy niczyim rozkazom i możemy sobie w swoim własnym imieniu filozofować, ile nam się podoba. Powiem więcej – jesteśmy obywatelami i jako tacy dajemy legitymizację władzy, której podlega armia. To, że wymieniamy poglądy na tematy związane z wojskiem jest naszym prawem właśnie dlatego, że wojsko podlega demokratycznie wybranej władzy, a nie jakiemuś przez nikogo nie wybranemu biuru politycznemu. A skoro w kontekście WOT pojawiają się zarzuty o upolitycznienie tego projektu, tym bardziej powinniśmy o tym rozmawiać.
    Co do karności, dyscypliny etc. – rozumiem, że to gwarantuje tylko odbycie służby „na baczność” w wymiarze co najmniej – ile tam napisałeś – kilku miesięcy? Inaczej będzie to bezładna zbieranina i hałastra. No to w takim wymiarze mamy teraz służbę przygotowawczą. Bez dalszego komentarza (chociaż – jednego z kolegów namawiali na WKU do odbycia takiej właśnie „elitarnej” /sic!/ służby).
    Zauważ jednak, że większość wojen w czasach w miarę współczesnych prowadzona była armiami poborowymi. W miarę trwania konfliktu o jakimkolwiek przeszkoleniu żołnierzy wykraczającym poza elementarne podstawy nie było mowy. A jednak te armie wykonywały rozkazy i potrafiły zachować spójność mimo ponoszonych nieraz gigantycznych klęsk i strat. Dlaczego w takim razie uważasz, że wojsko złożone z ochotników, często entuzjastów, nie będących żołnierzami zawodowymi będzie elementem niepewnym? A co powiesz na temat oddziałów ochotniczych w konflikcie na Ukrainie? Jak ich postawa miała się do postawy armii regularnej, której oddziały praktycznie dematerializowały się przy pierwszym kontakcie z przeciwnikiem, przynajmniej w pierwszej fazie walk. Co sądzisz o krajach, w których istnieje obrona terytorialna czy wręcz elementy armii obywatelskiej – w różnej formie, to fakt, ale jednak.
    Ostatecznie – bez złośliwości – ale skoro nie popierasz idei OT, to w jakim celu udzielasz się na forum Stowarzyszenia, które ma w nazwie „Ruch na rzecz Obrony Terytorialnej”? To trochę tak, jakby popierając Zandberga zapisać się do partii Korwina-Mikke, albo odwrotnie – nie ważne, to tylko przykład.
    Na zakończenie – ludzie z ON-u czy LPOT-u, których znam, to nie są gówno warci filozofowie. Mamy różne poglądy na różne kwestie, w tym polityczne, ale nie polityka nas tu sprowadziła, tylko – jak napisał jeden z Kolegów – troska o naszą Ojczyznę. Jeżeli WOT to umożliwi, to bardzo dobrze. O nasze zdyscyplinowanie możesz się nie obawiać.




    Edytowany przez pga o 29-12-2016 - 16:53.
  • Z całym szacunkiem brecho, ale widzę w Twojej wypowiedzi na temat rzekomego braku predyspozycji obywateli chcących się angażować we właściwie pojętą koncepcję Obrony Terytorialnej - a nie będących wcześniej w czynnej służbie w ramach wojsk operacyjnych - poruszanie się w ramach pewnego zaklętego kręgu, który zrodził w Polsce takie nieudane eksperymenty jak NSR.
    Z jakiegoś powodu dyskutujący na ten temat w naszej kochanej Ojczyźnie nie potrafią się z tego zaklętego kręgu wyrwać i uparcie wpadają w pułapkę patrzenia na tą kwestię przez pryzmat WOJSKOWY. A jest kluczowe - i twierdzę, że bez tego nie dojdziemy do właściwych rozwiązań - żeby przyjąć w tej dyskusji i w działaniach perspektywę OBYWATELSKĄ.
    OT nie powinna być "drugą armią", "alternatywą dla wojsk operacyjnych" i jakie tam jeszcze sobie weźmiemy określenia z prowadzonych dyskusji.
    Szczególnie dyskusje prowadzone na tym forum dyskusyjnym powinny być prowadzone po uważnej lekturze przynajmniej opisów trzech zagranicznych formacji terytorialnych, z których doświadczeń warto czerpać pełnymi garściami (dostępne w górnym prawym rogu pod logotypami tych formacji) oraz trzech polskich koncepcji OT opisanych w menu na górze strony, w tym koncepcji KSON, na podstawie której działa nasze Stowarzyszenie.
    Po tej lekturze mam nadzieję, że zmienisz zdanie, bo cała siła OT tkwi właśnie w tej OBYWATELSKOŚCI. Strona wojskowa OT jest tylko niezbędnym narzędziem do realizacji funkcji obronnych realizowanych na rzecz Społeczeństwa i Państwa - po to się szkolimy w oparciu o dedykowany program szkolenia - a nie elementem możliwym do stworzenia jedynie w reżimie klasycznego szkolenia wojskowego w wojskach operacyjnych. To właśnie wg mnie jest istotą nieporozumienia.
    Siła oddziałów terytorialnych tworzonych przez dobrze wyszkolonych (!) OBYWATELI-OCHOTNIKÓW tkwi nie w tym, że są "... wierni jak pies i słuchają się tylko jednego pana" lub "Służą demokratycznie wybranej władzy i wypełniają jej rozkazy, niezależnie czy w głębi serca się z nią zgadzają czy nie". Oni bronią swoich Rodzin i domów, swojej Ojczyzny, bo są świadomymi i aktywnymi OBYWATELAMI tej Ojczyzny - a już na pewno nie są filozofami :).
    Co najbardziej istotne z perspektywy tego konkretnego wątku dyskusji: takiej formacji z definicji po prostu nie da się wyprowadzić na ulicę. A jak wiemy z historii wojska operacyjne da się wyprowadzić na ulicę, sam napisałeś z jakiego powodu.
    I teraz największe zadanie polega na tym, żeby taką właściwą perspektywę przedstawić w całym społeczeństwie: zarówno wśród polityków, którzy tworzą ramy prawne do funkcjonowania OT, jak też reszty Polaków, którzy nie zostali w pełni poinformowani co i na jakich zasadach powinno powstać. A tylko uświadomieni OBYWATELE mogą skutecznie przypilnować polityków, żeby powołali takie WOT jakich wszyscy potrzebujemy - tak to widzę i jeszcze raz podkreślam, że szanuję Twoje odmienne zdanie :)
  • Nie wiem czy Wy tak na serio czy jaja sobie robicie. Dlaczego niby WOT miałoby wyjść na ulice tłumiąc jakieś wyimaginowane bunty a wojska operacyjne nie? Żołnierz WOT będzie żołnierzem i będzie podlegał pod kierownictwo MON tak samo jak inne rodzaje sił zbrojnych. Wszelkie brednie typu "Minister tworzy ZOMO" mają na celu (jak widać skutecznie) skompromitowanie pomysłu tworzenia WOT. Przypominam, że GROM też przez kilka lat podlegał bezpośrednio ministrowi ON i co?
    Polecam detoks od telewizji bo zaraz będziecie wierzyli we wszystko co tam kłamią.
  • Wydawało mi się, że raczej staramy się (przynajmniej część z nas) rozwiać te obawy :)
    A GROM to podlegał pierwotnie MSW. Nawiasem mówiąc - Macierewiczowi, w czasie, gdy był ministrem SW.
  • pga
    Pierwsza sprawa – nikt w tej dyskusji, ani myślę w żadnej innej na tym forum, nie obraził żołnierzy zawodowych sformułowaniem „złe trepy” i nie stawia ich w opozycji do żołnierzy WOT. Wśród członków Stowarzyszenia są również byli i obecni żołnierze zawodowi, którzy aktywnie udzielają się szkoleniowo wśród i na rzecz – było nie było – cywilów. Czy ich również należy zaliczyć do grona gówno wartych filozofów, skoro widzą w tym sens i działają w organizacji, która powstała po to, żeby wspierać ideę obrony terytorialnej? Stawiając sprawę w ten sposób, co najwyżej sam sobie potwierdzasz wykreowaną na własne potrzeby tezę.

    Nie potrafię zrozumieć i zaakceptować WOT w wykonaniu obecnej władzy, nie pisałem przecież nic o stowarzyszeniu, prawda? Napisałem w poprzednim poście o jednej mojej obawie, aczkolwiek niestety mogę temu nowemu rodzajowi sił zbrojnych bardzo dużo zarzucić i długo mógłbym o tym pisać, między innymi że (nie)stety ale zawodowo ocieram się ostatnio bardzo często o pewne aspekty związane z formowaniem WOT, m.in. ich uzbrojenie i planowane formy szkolenia. Panowie to będzie jeden wielki gniot tworzony przez ludzi którzy w ogóle z wojskiem nie mają nic wspólnego. Szkoda strzępić klawiatury, powiem tyle - ostatnio dowiedziałem się że są dla was planowane karabiny TRG M10. Czujecie ten absurd?
    pga

    Następna sprawa – czy żołnierz powinien być posłuszny tylko władzy demokratycznej, czy raczej władzy legalnej? Władza legalna nie musi być demokratyczna. Tylko że żołnierz podlega rozkazom swoich dowódców. Co, jeżeli dowódcy nie wykonują rozkazów legalnej władzy? Czy wg Ciebie są granice posłuszeństwa? Czy żołnierz ma być bezmyślnym narzędziem w rękach dowódców? Nie sięgając aż tak daleko w przeszłość, weźmy następujące przykłady: przewrót majowy, żołnierze Wehrmachtu, grudzień 1970, stan wojenny, pucz Janajewa, ostatnia próba przewrotu w Turcji. Czy Twoim zdaniem wszystkie z tych przykładów są tak jednoznaczne, że możesz je skwitować jednym kategorycznym komentarzem? Oczywiście są to sytuacje ekstremalne, ale rozpoczęta w tym wątku dyskusja ociera się o tego typu dylematy.

    Jednym komentarzem nie, bo to byłoby zwyczajnie głupie, ale jestem dorosłym myślącym człowiekiem i mam opinię na każde z tych zdarzeń z osobna. Jeśli bardzo chcesz je poznać to powiem ci w tajemnicy, że wg. mnie ostatnia ustawa pozbawiająca bezprawnie nabytych praw emerytalnych żołnierzy WP, to przeokropne draństwo.
    pga

    Możesz nas nazywać gówno wartymi filozofami, tylko że jak na razie większość z nas jest cywilami, nie podlegamy niczyim rozkazom i możemy sobie w swoim własnym imieniu filozofować, ile nam się podoba. Powiem więcej – jesteśmy obywatelami i jako tacy dajemy legitymizację władzy, której podlega armia. To, że wymieniamy poglądy na tematy związane z wojskiem jest naszym prawem właśnie dlatego, że wojsko podlega demokratycznie wybranej władzy, a nie jakiemuś przez nikogo nie wybranemu biuru politycznemu. A skoro w kontekście WOT pojawiają się zarzuty o upolitycznienie tego projektu, tym bardziej powinniśmy o tym rozmawiać.

    Oj, nie obrażaj się, chyba mój wpis aż tak bardzo nikogo nie uraża, prawda? ;)
    pga

    Co do karności, dyscypliny etc. – rozumiem, że to gwarantuje tylko odbycie służby „na baczność” w wymiarze co najmniej – ile tam napisałeś – kilku miesięcy? Inaczej będzie to bezładna zbieranina i hałastra. No to w takim wymiarze mamy teraz służbę przygotowawczą. Bez dalszego komentarza (chociaż – jednego z kolegów namawiali na WKU do odbycia takiej właśnie „elitarnej” /sic!/ służby).

    Nie gwarantuje do końca, ale jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż szkolenie w sobotę. Widziałem na własne oczy już kilka szkoleń podstawowych w WP i widzę że już teraz szkolenie sprawia wystarczająco dużo kłopotów. No i poza tym jestem zdania że powinniśmy stawiać na ludzi młodych, przed trzydziestką. Im dalej w las (tj. pesel) tym niestety gorzej. I tu również proszę się nie obrażać bo wierzę że są chlubne wyjątki, ale mówię to z własnego doświadczenia. Tak samo z kobietami jest tragedia.
    pga

    Zauważ jednak, że większość wojen w czasach w miarę współczesnych prowadzona była armiami poborowymi. W miarę trwania konfliktu o jakimkolwiek przeszkoleniu żołnierzy wykraczającym poza elementarne podstawy nie było mowy. A jednak te armie wykonywały rozkazy i potrafiły zachować spójność mimo ponoszonych nieraz gigantycznych klęsk i strat. Dlaczego w takim razie uważasz, że wojsko złożone z ochotników, często entuzjastów, nie będących żołnierzami zawodowymi będzie elementem niepewnym? A co powiesz na temat oddziałów ochotniczych w konflikcie na Ukrainie? Jak ich postawa miała się do postawy armii regularnej, której oddziały praktycznie dematerializowały się przy pierwszym kontakcie z przeciwnikiem, przynajmniej w pierwszej fazie walk. Co sądzisz o krajach, w których istnieje obrona terytorialna czy wręcz elementy armii obywatelskiej – w różnej formie, to fakt, ale jednak.

    Panowie tu też można by pisać elaboraty, ale zwrócę uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, WOT wojny obronnej nie wygrają. Ani też w niej wiele nie pomogą. Przy całej ich pożyteczności której nie umniejszam, niestety kiedy upadną wojska operacyjne, zaczyna się okres okupacji z którego sami już nie powstaniemy. Tutaj zwróćcie uwagę na stan lotnictwa, broni pancernej czy (bliskiej mi zawodowo sercu) obrony przeciwlotniczej. Sorry ale patriotyzmem jeszcze nikt T-80 nie przedziurawił. Przynajmniej ja o tym nie słyszałem. I tutaj jeszcze jest druga rzecz, związana ze stanem naszego wojska. No właśnie. WOT to jest obecnie zasłona dymna. Dla kogo? dla areny międzynarodowej - żeby rzucać liczbą 150 000. Dla publiki - żeby odwrócić uwagę od poważniejszych problemów polskiej armii. No i dla wyborców wiadomo, to jest 50 tysięcy razy ilość członków rodzin i znajomych głosów - kto by nie był wdzięczny za 5 stów za weekend ściemy w miesiącu. Rozmieniamy się na drobne panowie - bawimy się w jakieś drony i smartfony, robimy fajne konferencje z Antonim, rozdajemy sobie hajs, robimy spotkania w WKU, w sytuacji gdy jest w WP pełno sprzętu o roczniku mojego ojca. I wy wierzycie że w takiej sytacji armii, WOT coś zmieni? Zresztą sami się przekonacie ilu z tych 50 tysięcy osobników to będą napaleńcy jak wy. Ja obstawiam max 10%. Reszta przyjdzie na kacu albo jeszcze podpita żeby odhaczyć obecność i zebrać wypłatę na konto.
    pga

    Ostatecznie – bez złośliwości – ale skoro nie popierasz idei OT, to w jakim celu udzielasz się na forum Stowarzyszenia, które ma w nazwie „Ruch na rzecz Obrony Terytorialnej”? To trochę tak, jakby popierając Zandberga zapisać się do partii Korwina-Mikke, albo odwrotnie – nie ważne, to tylko przykład.

    Bo mogę.
    pga

    Na zakończenie – ludzie z ON-u czy LPOT-u, których znam, to nie są gówno warci filozofowie. Mamy różne poglądy na różne kwestie, w tym polityczne, ale nie polityka nas tu sprowadziła, tylko – jak napisał jeden z Kolegów – troska o naszą Ojczyznę. Jeżeli WOT to umożliwi, to bardzo dobrze. O nasze zdyscyplinowanie możesz się nie obawiać.

    Moim zdaniem nie umożliwi niczego, poza wprowadzeniem po raz kolejny chaosu do armii. I to nie jest żaden chaos wrogów ojczyzny, agentów Rosji czy coś w takich klimatach które można poczytać na necie. Trzeba być wariatem żeby tak twierdzić. Tu chodzi po prostu o to żeby ludzie bez kompetencji wprowadzili sobie podobnych na wysokie stanowiska. I żeby napakować sobie kieszenie przed kolejnymi wyborami. A co z armią? Nic, co ma być. Przecież wojny nie będzie :)
  • brecho - dyskusja w zasadzie zeszła na zasadność WOT jako takich, więc nie ma chyba sensu jej ciągnąć dalej w tym kierunku, bo na ten temat zostało już przy różnych okazjach powiedziane prawie wszystko i możemy się zadyskutować na śmierć pozostając przy swoich opiniach. Ja się podpisuję pod tym, co napisał kazik2. Поживём - увидим.
    Natomiast co do tych 10% - nie wiem, czy tylko 10%, ale zgodzę się, że na pewno nie 100% to będą napaleńcy, i znajdzie się duże grono takich, co to skusi się głównie na kolejne 500+. Tak "zmotywowanych" ludzi nigdy nie zabraknie. Paradoksalnie, najlepszym kryterium odsiewającym na starcie byłby brak jakichkolwiek świadczeń za służbę w OT. Ja bym nie miał z tym problemu, ale pewnie nawet nie wszyscy "napaleńcy" zgodziliby się tutaj ze mną.

Go to page :

  • 0 users

This list is based on users active over the last 30 minutes.